Borusewicz w alternatywnej rzeczywistości

Trudno o bardziej kuriozalną ocenę ostatnich wydarzeń w Sejmie!

Kryzys sejmowy nauczył opozycję współdziałania — twierdził w programie „Kropka nad i” wicemarszałek Senatu Bogdan Borusewicz.

Parlamentarzysta Platformy Obywatelskiej zaprezentował dość osobliwą wizję ostatnich wydarzeń w Sejmie.

PiS jednak został przeczołgany przez te dwadzieścia parę dni — stwierdził Borusewicz.

Nie obyło się bez ataków na Jarosława Kaczyńskiego. Myślę także, że Jarosław Kaczyński zdaje sobie sprawę, że przekroczył pewne granice — grzmiał Borusewicz.

Były marszałek Senatu również przekroczył „pewne granice”. Granice prezentowania autorskiego postrzegania wypadków.

Trudno o bardziej kuriozalną ocenę ostatnich wydarzeń w Sejmie!

tvn24.pl, wpolityce.pl
fot. Fratria

Lustereczko mówi przecie …

Banda, nie boję się użyć tego zwrotu, pospolitych głupków sądziła i chyba nadal sądzi, że z pomocą zakłamanych mediów, oraz jakiegoś bliżej niesprecyzowanego wsparcia państw ościennych, doprowadzi w Polsce do politycznego przewrotu, jakichś walk, majdanów, barykad, krwi rozlewu.

Choćbym zbił wszystkie lustra w domu, nie zmienię się dzięki temu w beztroskiego licealistę. Myśl, że przemiana, przy użyciu podobnej sztuczki jest możliwa, w najlepszym wypadku świadczyłaby o moim idiotyzmie. Ale w przestrzeni publiczno – medialnej, zgoła identyczna metoda jest stosowana od lat, a każdą próbę sklejenia rozbitego lustra, traktuje się jako najgorsze w świecie barbarzyństwo, ponieważ prawdziwym wrogiem polskiego mainstreamu nie jest żaden tam PiS, a prosta rzeczywistość.

Założenie było i jest takie, że ludzie mają oglądać lanszafty, wymalowane ze słoneczkiem, gdzie uśmiechnięte buzie, domki białe i kotek, prawda, miauczy na płocie. Mało, że oglądać, to jeszcze utożsamiać się z postaciami wymalowanymi przez artystów propagandy. Ta sztuczka się wyczerpała, ale wciąż z resztek, z pospiesznie sklejanych, dawno podartych kart próbują sklejać te swoje obrazki. Już nikt nie dba, że płotek na głowie, głowa na nodze, a kotek wbrew wszelkiej przyzwoitości śpi pijany w rowie.

Dlatego, wbrew wszystkim gniewom i zastrzeżeniom, jakie mam do Kurskiego, wczorajszą decyzję o emisji filmiku „Pucz” uważam za słuszną i w pełni uzasadnioną. Zebranie rozrzuconych po sieci filmików, co zabawne, nakręconych w większości przez samych „puczystów” jest próbą pokazaniem obrazka w całości. To jeszcze nie lustro, ale już coś.

Można opowiadać, że coś jest radosne, spontaniczne, że jest emanacją inteligenckiego poszukiwania rządów, ach, doskonałych, ale rzeczywistość jest okrutna. Młodych, wykształconych, z miast ludnych a bogatych, zastąpiły starodawne, wykrzywione nienawiścią mordy. Cóż za niespodzianka, wszak zawsze tak było, tyle że formuła oszustwa raczyła się wyczerpać. Już nie pomoże puder, ani nawet maska. No chyba, że pośmiertna.

Można bajać o wybrańcach narodu, misji, szlachetności i dumnym oporze, ale na filmie widzimy prymitywnych, rozhisteryzowanych ludzików, biegających po sejmowych korytarzach i starających się wyglądać groźnie. Inny znowu, wybitny umysł drze mordę z paki półciężarówki, aż zmarznięta plandeka nie wie gdzie się podziać ze wstydu.

Najlepsze, że to ich własny wyrób. Nikt nikogo nie zmuszał do publikowania w sieci obrazów własnego idiotyzmu i chamstwa. Prowadzi to do wniosku, że posłowie biorący udział w ekscesach, pokazanych wczoraj w telewizji, sami stali się ofiarą manipulacji. Wygląda na to, że oni naprawdę wierzyli w siłę swojego przekazu. W to że ich lekko zdegenerowane gęby są zdolne poderwać społeczeństwo do walki z rządem, że ich agresja, wrzaski… Mało tego, oni nadal w to wierzą. Nie udało się raz, spróbują ponownie. To jest obłęd!

Banda, nie boję się użyć tego zwrotu, pospolitych głupków sądziła i chyba nadal sądzi, że z pomocą zakłamanych mediów, oraz jakiegoś bliżej niesprecyzowanego wsparcia państw ościennych, doprowadzi w Polsce do politycznego przewrotu, jakichś walk, majdanów, barykad, krwi rozlewu. Oni chyba z braku tytułowego lustra, sami siebie nie widzą. Może też nie słyszą, bo o posiadanie rozumu, w ogóle trudno ich podejrzewać.

Jacek Jarecki • blogpublika.com
fot. Damian Burzykowski / Newspix.pl

Pucz miał oddalić czarny dzień agentów służb PRL

Jak poinformowały Wiadomości TVP, w przyszłym tygodniu zostaną ujawnione akta z tzw. zbioru zastrzeżonego. Możemy spodziewać się wielu interesujących informacji o funkcjonariuszach dawnych służb PRL i nie tylko.

teczki-w-moskwie

Instytut Pamięci Narodowej opublikuje akta osobowe funkcjonariuszy komunistycznej Służby Bezpieczeństwa oraz ich materiały operacyjne dokładnie 23 stycznia.

Dokumenty bez wątpienia rzucą wiele światła na komunistyczne zbrodnie, a także wiele afer, które miało miejsce już po roku 1989. Możemy się spodziewać m.in. ujawnienia faktów dotyczących afery FOZZ.

Jak informował w rozmowie z Polską Agencją Prasową wicedyrektor Archiwum IPN Mariusz Kwaśniak, w wykazie dokumentów udostępnionych ze zbioru zastrzeżonego mogą znaleźć się też informacje dotyczące osób pełniących obecnie ważną rolę w życiu publicznym.

tvp.info, fronda.pl
rys. Andrzej Krauze

Poruszające słowa prezydenta Dudy w Instytucie Yad Vashem: „Nigdy nie może być zgody na przemoc i antysemityzm”

Bardzo trudno zebrać myśli i wyrazić słowa po tym co przed chwilą zobaczyliśmy. To nie jest tak, że nie byliśmy nigdy w miejscach pamięci ofiar Holokaustu. Powiem więcej, byliśmy wielokrotnie, zarówno moja żona jak i ja i reszta delegacji, chociażby na terenie b. niemieckiego obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau. Ale to, co można zobaczyć w Instytucie Yad Vashem, w tym muzeum i miejscu pamięci, robi ogromne wrażenie. Obrazuje absolutnie cały ogrom tragedii narodu żydowskiego, Holokaustu w najpełniejszym tego słowa znaczeniu i bestialstwa z jakim Niemcy hitlerowscy próbowali dokonać zagłady narodu żydowskiego

– mówił podczas swojej wizyty w Instytucie Yad Vashem prezydent Andrzej Duda.

Dla mnie jako Prezydenta RP szczególnie dojmujący jest fakt, że – tak jak powiedział do mnie w w trakcie tej wizyty pan prof. Szewach Weiss – „Panie prezydencie, proszę sobie uwiadomić, że połowa z tych 6 mln Żydów, którzy zginęli, to byli obywatele Polski, naszego kraju, których zamordowano kiedy Polska straciła niepodległość, kiedy Polski na mapie nie było i nie była w stanie obronić swoich obywateli”

– powiedziała głowa państwa polskiego.

To, co obrazuje to muzeum jest czymś niewyobrażalnym dla nas współczesnych. Dzięki Bogu, że jest, bo powinno tu być, by stanowić po wieczne czasy ostrzeżenie dla świata i przywódców – czym jest chora nienawiść i do czego ona prowadzi, jaką krzywdę może wyrządzić. Nie ma wątpliwości, że każdy kto to zobaczy, powie tak jak mówiłem już wcześniej:nigdy nie może być, nie tylko wśród polityków, ale i zwykłych ludzi, obywateli świata, zgody na przemoc i antysemityzm, nie może być przejścia obojętnie wobec tych wszystkich ideologii, które prowadzą do takiej nienawiści. Powtarzam, to wielka lekcja dla ludzkości, z której – mam nadzieję – na zawsze wyciągnie wnioski

– stwierdził Andrzej Duda.

W tym muzeum są dwie iskry, nie smutku a nadziei. Po pierwsze, to obraz odradzającego się Izraela, wszystkich tych, którzy przetrwawszy często cudem zagładę, przyjechali tutaj by budować państwo, które będzie w stanie obronić Żydów i nie dopuścić ponowie do takiej tragedii

– mówił.

Prezydent Duda w Izraelu: Więzi łączące nasze narody mają tysiącletnią historię

Muzeum Żydów Polskich jest dokumentem naszej 1000-letniej, wspólnej historii, która jest niezwykle ważna, szczególnie dla młodego pokolenia, zarówno w Polsce, jak i Izraelu. Jest to dokument ważny, aby widzieli oni głębię tych związków, wzajemne więzi kulturowe, wzajemny wpływ, wpływ, jaki wspólnota żydowska żyjąca w Polsce ponad 1000 lat wniosła do budowy polskiego państwa i jego kultury, aby rozumieli ten wpływ, jaki Żydzi urodzeni w Polsce mieli na budowę państwa Izrael, przynosząc z polskich ziem to, co w moim przekonaniu najlepsze, to, co pozwoliło zbudować silną państwowość i piękne państwo izraelskie.

– Więzi łączące nasze narody mają tysiącletnią historię. To jest relacja opleciona wzajemnymi związkami kulturowymi i często też rodzinnymi. To wielka wartość, która bezsprzecznie łączy nasze narody. Chciałem w tym miejscu wyrazić radość i podziękować, że w 2014 r. był pan, panie prezydencie, obecny w Warszawie na uroczystości inauguracji Muzeum Historii Żydów Polskich. Ten wspaniały obiekt jest dokumentem naszej 1000-letniej, wspólnej historii, która jest niezwykle ważna, szczególnie dla młodego pokolenia, zarówno w Polsce, jak i Izraelu. Jest ważny, aby widzieli oni głębię tych związków, wzajemne więzi kulturowe, wzajemny wpływ, wpływ, jaki wspólnota żydowska żyjąca w Polsce ponad 1000 lat wniosła do budowy polskiego państwa i jego kultury, aby rozumieli ten wpływ, jaki Żydzi urodzeni w Polsce mieli na budowę państwa Izrael, przynosząc z polskich ziem to, co w moim przekonaniu najlepsze, to, co pozwoliło zbudować silną państwowość i piękne państwo izraelskie – powiedział podczas wspólnej konferencji prasowej z prezydentem Izraela, Reuvenem Rivlinem, Andrzej Duda.

– W ostatnich dniach września 2016 r. byłem w Jerozolimie, by oddać hołd Szimonowi Peresowi w jego ostatniej drodze i podziękować mu wraz z innymi światowymi przywódcami za to, co zrobił dla Izraela i dla świata, dla relacji polsko-żydowskich. Peres urodził się na terenach II RP w 1923 r. w Wiszniewie, gdzie była wspólnota żydowska, o której mówił, że czuł się jak gdyby urodził się w Izraelu. Ta niewielka wspólnota, w której żył w II RP, miała doskonałe warunki, by się rozwijać i kultywować religię, zwyczaje, by kultywować swoją kulturę w obrębie kultury, na którą składało się wiele nacji i wszystkie wnosiły wielki dar do budowy II RP – dodał prezydent Duda.

– W naszej historii był też moment dramatyczny – niemiecka napaść na Polskę, było to, co potem stało się na okupowanych przez Niemcy hitlerowskie polskich ziemiach. Były fabryki śmierci, był holocaust, który w tak straszliwy sposób dotknął naród żydowski. Dziś Polskę i Izrael od wielu lat łącza serdeczne relacje. Polska zawsze sprzyjała Izraelowi i sprzyja. Cieszy współpraca w elementach nowoczesnej gospodarki, elementach nowoczesnej technologii, w której Izrael przoduje – zauważył prezydent.

 

Źródło: TVP Info

Dobra zmiana Tomasza Karolaka. Odcina się od KOD: „walka powinna odbywać się w kampanii wyborczej„

Aktor w programie „Polska w kawałkach Grzegorza Jankowskiego” w telewizji Superstacja opowiadał o swoim udziale w protestach KOD. „Pomyślałem, że coś może ode mnie zależeć i to był błąd. W aktorach szczególnie jest taka pycha: „co to nie ja”. Było to dla mnie cenne doświadczenie, bo zrozumiałem, że to w ogóle nie jest dla mnie„ – wyjawił aktor.

Karolak ubolewał, że w parlamencie nie ma mocnego przedstawicielstwa ludzi kultury. Aktor stwierdził, że odczuwa brak osób, które walczyłyby o polską kulturę i jej przedstawicieli, odciął się też od bieżących wydarzeń związanych z protestami KOD mówiąc: „Nie ukrywałem, że moim zdaniem walka powinna odbywać się w kampanii wyborczej”.

Karolak przyznał, że o protestach Komitetu Obrony Demokracji dowiedział się niejako przypadkiem, napotkawszy trudności z dostaniem się do swojego teatru wynikające z problemów z komunikacją.

Aktor nie znalazł w sobie zainteresowania udziałem w polityce: „Myślę, że polityka nie jest warta tego, bym narażał siebie i rodzinę na taki hejt czy z drugiej strony – na takie wynoszenie, jakie miało miejsce” – mówił – „Miałem propozycję, żeby pozostać w polityce, ale to nie jest dla mnie, nie chcę się tym w ogóle zajmować, bo mnie to nie interesuje„

Zobaczyłem, co to za gra, co to są za szachy przez chwilę przyglądając się z bardzo bliska. Szybko zorientowałem się, że to nie jest dla mnie. Miałem w sobie pychę, że w pewnym momencie poczułem się jak trybun ludowy, gdy byłem na jednej z konwencji Bronisława Komorowskiego.”  – powiedział z podziwu godną szczerością Karolak.

Źródło: wpolityce.pl

„KOD w Polsce mówi językiem Putina”

– KOD, który protestuje przeciwko obecności wojsk amerykańskich w Polsce, mówi językiem Putina. Tak to jest. Przypomnę, że Lech Kaczyński, kiedy razem z innymi przywódcami naszej części Europy zatrzymał inwazję rosyjską na Gruzję, na wiecu w Tbilisi mówił, że jeśli nie będzie jednoznacznej postawy ze strony świata Zachodu, to najpierw zagrożona będzie Gruzja, później Ukraina, potem kraje bałtyckie, a później być może Polska – powiedział w programie „Gość poranka” szef MSWiA Mariusz Błaszczak.

W sobotę w Żaganiu odbyła się oficjalna uroczystość powitania żołnierzy amerykańskich, którzy przyjechali do Polski w ramach wzmocnienia wschodniej flanki NATO. Ceremonię próbowali zakłócić działacze KOD. Na zaczepki działaczy KOD mieszkańcy Żagania odpowiadali oklaskami i machaniem amerykańskimi flagami. Po zakończeniu oficjalnych uroczystości doszło do ostrej wymiany zdań.

„Polska się rozwija”

Zdaniem ministra Błaszczaka „Polska się rozwija”. – Problem koalicji PO-PSL polegał na niesprawiedliwym dzieleniu owoców wzrostu gospodarczego. Można się zastanowić nad podziałem administracyjnym Polski, ale to nie jest postulat na dziś. Postulatem na dziś jest stworzenie warunków, aby ludzie aktywni, którzy chcą się poświęcić wspólnocie samorządowej, mieli taką szansę. Dziś takiej szansy nie mają, bo prezydent, wójt czy burmistrz rządzący kilka kadencji, jest nie do pokonania – powiedział minister.

– Kto odpowiada za organizację wyborów samorządowych? Otóż tenże wójt, burmistrz i prezydent. To jest patologia, nie może być tak, że sędzią był we własnej sprawie ten, kto rządzi – podkreślił szef MSWiA.


„W Polsce lokalnej są układy, tworzą się sitwy”

Minister przypomniał, że postulat wprowadzenia dwukadencyjności w przypadku wójtów, burmistrzów i prezydentów jest w programie Prawa i Sprawiedliwość.

– Jest to korzystne, dlatego że powoduje rozmontowanie lokalnych układów. W Polsce lokalnej są układy, tworzą się sitwy. Jeśli są tam media, to są uzależnione finansowo od ogłoszeń wójta, burmistrza czy prezydenta. Chodzi o to, żeby wybory były rzeczywistymi wyborami – tłumaczył polityk.

W opinii ministra Prawo i Sprawiedliwości „wychodzi z założenia, że wybory muszą być reprezentatywne”. – Jednomandatowe okręgi wyborcze niosą ze sobą problem, polegający na tym, że osoby zamożniejsze, mogą zdobywać poparcie tylko i wyłącznie dzięki finansom, a to przecież nie o to chodzi.

Ministra mówił, że „poparcie Nowoczesnej i PO razem liczone jest mniejsze niż Prawa i Sprawiedliwości. – Wynika to z awanturnictwa i pieniactwa opozycji – skonkludował Błaszczak.