Niemiecka polityka historyczna- ‚uber alles’

Niemiecka telewizja ZDF chce blokować internautów za… rozpowszechnianie sformułowania „niemieckie obozy zagłady”. Jest to odpowiedź na akcję zainicjowaną przez internautów.Niemiecka polityka historyczna- 'uber alles'

Hashtagiem #GermanDeathCamps użytkownicy internetu postanowili przypomnieć, kto zakładał obozy koncentracyjne. Inicjatywa ta ma związek z przegranym przez niemiecką telewizję ZDF procesem. Nadawca publiczny, w związku z przegraną sprawą, musiał przeprosić byłego więźnia Auschwitz, Karola Tenderę za używanie sformułowania „polskie obozy zagłady”.

Internauci chcą przypomnieć ZDF, by przeprosiny pojawiły się w widocznym miejscu, a nie w zakładce „Doku/Wissen” na dole strony, jak uczyniła niemiecka telewizja. W ich opinii przeprosiny są zupełnie niewidoczne.

„Od wczoraj pojawiają się na naszych stronach angielskie komentarze składające się głównie z hashtagów: #GermanDeathCamps #GermanNotNazi #GermanNotPolish”.- napisał w specjalnym oświadczeniu niemiecki nadawca publiczny, dodając, że wpisy będą usuwane, a ich autorzy blokowani. 

Czy ZDF idzie w ślady niemieckich nacjonalistów?

JJ/niezależna.pl, Fronda.pl

Gorąca linia May-Szydło. Prawa socjalne Polaków na Wyspach mają być zachowane

O zabezpieczeniu praw socjalnych Polaków na Wyspach, współpracy wojskowej i partycypacji Brytyjczyków w unijnym budżecie rozmawiała w środę telefonicznie premier Beata Szydło z premier Wielkiej Brytanii Theresą May. – Premier May powiedziała, że będzie chciała zachować i utrzymać dotychczasowe prawa Polaków – relacjonował rzecznik rządu Rafał Bochenek.

Rozmowa odbyła się z inicjatywy premier May, która we wtorek ogłosiła swoje plany ws. Brexitu, czyli wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej. Według brytyjskiej polityk mogłoby do tego dojść w 2019 roku.

– Przedmiotem rozmowy były te kwestie, które najbardziej frapują polską opinię publiczną i polski rząd. Sprawa priorytetowa to zabezpieczenie praw socjalnych Polaków którzy żyją na co dzień na wyspach brytyjskich. To była sprawa bardzo mocno postawiona przez panią premier Szydło – mówił Rafał Bochenek. Szefowa polskiego rządu miała dodać, że bez rozwiązania tej kwestii trudno będzie „pchnąć dalsze rozmowy”, na temat przyszłych relacji Wielkiej Brytanii z UE.

Theresa May miała podejść do postulatów Polski „ze zrozumieniem”. – Powiedziała wyraźnie, że będzie chciała zachować i utrzymać dotychczasowe prawa Polaków – dodał rzecznik rządu.

Środowa rozmowa dotyczyła też kwestii bezpieczeństwa i obronności. – Premier May potwierdziła, że wszelkie zobowiązania, poczynione przez Wielką Brytanię podczas szczytu NATO, zostaną zrealizowane – zapowiedział Bochenek.

Panie premier poruszyły też sprawę partycypacji Wielkiej Brytanii w budżecie unijnym. – Premier Szydło podkreśliła wyraźnie, iż uważamy, że Wielka Brytania, w ramach bieżącej perspektywy finansowej na lata 2014-20, powinna uczestniczyć w niej na normalnych warunkach, jak pierwotnie zostało ustalone – mówił.

Misiło z Nowoczesnej o apelu opozycji: „g…no prawda”. Lubnauer mówi zupełnie co innego

To, że Nowoczesna nie ma ostatnio zbyt dobrej passy nie jest żadną tajemnicą, ale w ostatnich dniach formacja dowodzona przez Ryszarda Petru zalicza kompromitację za kompromitacją. Podczas, gdy poseł Piotr Misiło zapewniał na antenie TVP Info, że medialne doniesienia o kulisach forsowania apelu opozycji to „g…no prawda”, zaledwie kilka godzin później jego partyjna koleżanka, Katarzyna Lubnauer przyznała, że sytuacja wygląda zupełnie inaczej.

https://i0.wp.com/niezalezna.pl/uploads/still2017/148476163914869092472.jpg

W rozmowie z Michałem Rachoniem na antenie TVP Info poseł Misiło z Nowoczesnej pytany o komentarz do informacji i tym, by w przygotowaniu tekstu opozycji rozważano wpisanie słów mówiących o odwołaniu się do „trybunałów międzynarodowych” stwierdził, że jest to „g…no prawda”.

– Ksiądz Józef Tischner mówił, że jest prawda, święta prawda i g…no prawda. To jest ta trzecia prawda, czyli g…no prawda – mówił poseł Piotr Misiło pytany, czy w forsowanym przez Nowoczesną projekcie dokumentu znalazły się sformułowania „międzynarodowe trybunały albo jakiekolwiek międzynarodowe instytucje”.

Do całej sprawy na Facebooku odniósł się również Władysław Kosiniak-Kamysz z PSL, który przyznał, że w rzeczywistości „w jednym z draftów wspólnego stanowiska opozycji była wzmianka o instytucjach europejskich”. Lider ludowców podkreśla jednak, że nie pojawiały się tam słowa o „obcej interwencji”.

Zupełnie inną narrację dotyczącą prac nad treścią apelu przedstawiła natomiast kilka godzin po wystąpieniu swojego partyjnego kolegi w TVP Info Katarzyna Lubnauer, która jak wynika z ustaleń portalu niezalezna.pl stała za przygotowaniem treści apelu opozycji.

W rozmowie z TVP Info Lubnauer – w przeciwieństwie do swojego partyjnego kolegi, który wypowiadał się zaledwie kilka godzin wcześniej – potwierdziła, że wzmianka o instytucjach europejskich faktycznie pojawiła się w dokumencie. Zdaniem posłanki Nowoczensej taki zapis widniał jedynie w wersji roboczej pisma.

– Powstał jeden dokument, który był wspólnym stanowiskiem opozycji, a kierowany był do marszałka Marka Kuchcińskiego. Dokument nie był apelem do żadnej instytucji europejskiej. Nie powstały też żadne inne dokumenty […] Mogły być wcześniejsze wersje tego dokumentu, gdzie na końcu mogło być wspomnienie o prawie międzynarodowym czy trybunałach międzynarodowych. Tego nie pamiętam, ponieważ to były tylko wersje robocze. Ale to w dalszym ciągu był dokument do marszałka Marka Kuchcińskiego. Nigdy nie było dokumentu, w którym była prośba o międzynarodową interwencję – tłumaczyła Katarzyna Lubnauer w rozmowie z portalem tvp.info.

Tymczasem jak informowaliśmy na łamach portalu niezalezna.pl lider ruchu Kukiz’15 opublikował treść e-maili, potwierdzających wersję wydarzeń przedstawioną wczoraj w rozmowie z portalem niezalezna.pl przez poseł Agnieszkę Ścigaj.

CZYTAJ WIĘCEJ: Nowoczesna uwierzyła we własne kłamstwo? Paweł Kukiz ujawnia maile ws. „apelu opozycji”

niezalezna.pl

Amerykanie w Żaganiu: Czujemy się tu jak w Kolorado

Reporter stacji RMF FM gościł u amerykańskich żołnierzy, którzy kilka dni temu dotarli do lubuskiego Żagania. Obecnie trwają w głównej mierze działania, mające na celu przystosowanie sprzętu i przygotowanie wszystkich żołnierzy do określonych zadań.

Żołnierze w rozmowie z reporterem RMF nie ukrywali, że w Żaganiu czują się jak u siebie w Kolorado. Większość przebywających w Polsce wojskowych US Army pochodzi właśnie tej części Stanów Zjednoczonych. Na razie żołnierze biorą udział w pracach przygotowawczych, mających na celu odpowiednie przyszykowanie sprzętu i właściwy rozdział zadań wewnątrz brygady.

Jak obecność Amerykanów odbija się na życiu 26-tysięcznego Żagania? Przede wszystkim zajęcia nie brakuje polskim fryzjerom – dziennie z usług fryzjerskich korzysta około 40 żołnierzy. Fryzjerzy przyznają, że amerykańscy żołnierze nie mają szczególnych wymagań w kwestii strzyżenia. Polacy pracują również na kuchni – choć zarówno dania, jak i produkty do ich wytwarzania są już amerykańskie.

Jak donosi reporter RMF, szczególnym popytem w lokalnych sklepach cieszą się karty sim. Nie dziwi, zwłaszcza, że część żołnierzy spędzi z dala od domu całe 9 miesięcy. Do Polski w ramach operacji Atlantic Resolve trafi łącznie około 3500 żołnierzy amerykańskich, 87 czołgów Abrams, 18 samobieżnych haubic Paladin, 419 pojazdów HMMWV i 144 wozów bojowych Bradley.

nc+ – najtańsza oferta na rynku! TV + Internet + telefon już od 59,97 zł miesięcznie! Sprawdź.
Chcę dowiedzieć się więcej.
Nie, dziękuję.

Źródło: rmf24.pl

Rozpadł się kartel rządzący PE!? TYLKO U NAS. Prof. Legutko: „To może być poważna zmiana po epoce Schulza”

Mówi się o rozpadzie wielkiej koalicji, tego kartelu, który rządził parlamentem od paru dziesięcioleci – czyli alians socjalistów z Europejską Partią Ludową, w wyniku czego te wybory miały taki, a nie inny charakter. Po raz pierwszy od wielu lat to były jakieś wybory

— mówił w rozmowie z portalem wPolityce.pl prof. Ryszard Legutko, eurodeputowany PiS.

CZYTAJWNIEŻ: NASZ WYWIAD. Tomasz Poręba o kulisach negocjacji w PE: „Zaczyna działać porozumienie między centroprawicowymi grupami”

wPolityce.pl: Czy wybór Antonio Tajaniego to dobra wiadomość? Mówi się głośno chociażby o jego konserwatyzmie i różnicach w stosunku do Martina Schulza.

Prof. Ryszard Legutko: Wybieraliśmy z takiego zestawu, jaki był dostępny i wydaje się, że to najlepszy kandydat. To prawda, że jest konserwatystą, katolikiem, jest zaangażowany w sprawę obrony chrześcijan przed prześladowaniami, sam zresztą uczestniczyłem w inicjatywach, które organizował. Po pierwsze, to może być zmiana nie tylko charakterologiczna, bo to inna osobowość niż Martin Schulz, ale rzeczywiście jest to także chyba pierwszy konserwatysta kierujący Parlamentem Europejskim od wielu wielu lat. Druga rzecz to solenna obietnica, że będzie „przewodniczącym parlamentu, a nie premierem” – co jest aluzją do Schulza, który miał swoją polityczną agendę, twardo ją realizując – był niezwykle stronniczy, a powiedziałbym nawet, że był brutalny w tej stronniczości. Być może to będzie również ta zmiana, która jest przez wszystkich oczekiwana. Co ciekawe, praktycznie wszyscy kandydaci, mniej lub bardziej, dystansowali się od Schulza, zapowiadając, że będą innymi przewodniczącymi.

Jest jeszcze trzecia rzecz, być może najważniejsza, a która jest wielką niewiadomą. Mianowicie, mówi się o rozpadzie wielkiej koalicji, tego kartelu, który rządził parlamentem od paru dziesięcioleci – czyli alians socjalistów z Europejską Partią Ludową, w wyniku czego te wybory miały taki, a nie inny charakter. Po raz pierwszy od wielu lat to były jakieś wybory. Do końca nie wiadomo było, kto zostanie przewodniczącym. Poprzednio było to pewne już na kilka miesięcy przed wyborem.

Rozpad tej wielkiej koalicji chadeków z socjalistami jest faktem?

Według mnie ona się dość szybko odbuduje. Pytanie tylko, jak szybko, czy jak długo będzie trwał ten stan rozejścia się dróg socjalistów i chadeków, i co w międzyczasie może się stać. Europejska Partia Ludowa, która jest najsilniejszą grupą w parlamencie (przypomnę, że to grupa parlamentarna do której należy PO i PSL) wysyła sprzeczne sygnały. Z jednej strony podpisali umowę z grupą liberałów i jest ona dokumentem dość strasznym, federalizm europejski w najgorszym wydaniu, jest tam bardzo wyraźne dążenie do dalszej centralizacji. Z drugiej strony ich przywódcy kontaktowali się i spotykali z nami, grupą Europejskich Konserwatystów i Reformatorów i mówili: dość rządów lewicy w tym parlamencie, budujemy nową większość centroprawicową i będziemy z wami współpracować, jesteście naszym najważniejszym i naturalnym sojusznikiem. Albo, albo – jedno i drugie jest niemożliwe.

Jaka w takim razie może być dalsza polityka chadeków?

Tak jak powiedziałem, sądzę że tzw. wielka koalicja się odbuduje, pytanie tylko, jak szybko i co do tego czasu będzie można zdziałać z EPP. Myślę, że pokaże to parę najbliższych miesięcy. Na poziomie wypowiedzi, deklaracji, czy dokumentów Europejska Partia Ludowa wygląda albo na rozdartą wewnętrznie, albo prowadzącą jakąś grę polityczną, wysyłając sygnały nie do końca odpowiadające intencjom. Jeżeli chodzi o mnie, to jestem raczej sceptyczny co do takiego trwałego sojusz ECREPP. Być może zmienią coś wybory, które będą miały miejsce w ważnych państwach europejskich: Francji i Niemiec. Ten impuls tak naprawdę idzie od rządu. Jeśli tzw. prawica wygra wybory w tych krajach, jeśli będzie wola rządu, żeby stworzyć jakąś siłę centroprawicową w Europie w momencie wychodzenia Brytyjczyków z UE, jest szansa. Natomiast, jeśli uznają, że lepiej jest wrócić do „business as usual”, to oczywiście wszystkie te kwasy, które teraz są, zostaną – jak to w polityce – zapomniane, a socjaliści razem z partią ludową znowu będą załatwiali pod stołem interesy, dzieląc się stanowiskami.

UJAWNIAMY. Prezes SA w Krakowie może zostać tymczasowo aresztowany! Wujek, szwagier i żona, czyli rodzinny biznes „kasty” sędziowskiej

NASZ NEWS! Wiemy, ile Kancelarię Sejmu kosztowały protest opozycji i okupacja sali – z powodu harców PO i .N wydano dodatkowe 80 tys. złotych!