Geneza UB ☚ ★

„Polski” aparat bezpieczeństwa został utworzony w 1944 roku ściśle na wzór sowiecki.

Decyzja o jego utworzeniu zapadła na przełomie czerwca i lipca 1944 roku w Moskwie podczas rozmów prowadzonych przez członków Krajowej Rady Narodowej, Polskiej Partii Robotniczej oraz przedstawicieli Związku Patriotów Polskich. Kierownikiem resortu bezpieczeństwa publicznego został Stanisław Radkiewicz, członek Komunistycznej Partii Polski, oficer Armii Czerwonej, oficer polityczny 1 Dywizji Piechoty Berlinga, sekretarz Biura Komunistów Polskich w Moskwie, członek Zarządu Głównego Związku Patriotów Polskich.

Początkowo kadry przyszłego aparatu represji miały pochodzić z trzech źródeł: grup wywiadowczo-dywersyjnych szkolonych przez NKWD, Armii Polskiej w ZSRS oraz członków Armii Ludowej. Najważniejszą rolę mieli oczywiście odgrywać ludzie wyszkoleni przez NKWD, w szczególności tzw. grupa kujbyszewska.

Na wiosnę 1944 roku Centralne Biuro Komunistów Polskich w Moskwie podjęło decyzje o wytypowaniu ponad dwustu żołnierzy 1 Dywizji Piechoty, przede wszystkim z korpusu politycznego, na specjalny kurs bezpieczeństwa nr 366 w Kujbyszewie. Kurs ten, którego komendantem był ppłk Dragunow, trwał od połowy kwietnia do 31 lipca 1944 roku. Wszystkimi wykładowcami byli sowieccy oficerowie NKWD, którzy zapoznali swych „polskich” uczniów z najważniejszymi metodami pracy sowieckich służb specjalnych, w tym sposobami werbowania agentów oraz metodami pracy śledczej.

Właściwe prace organizacyjne nad utworzeniem resortu bezpieczeństwa publicznego rozpoczęły się w końcu lipca 1944 roku po przybyciu do Chełma grupy Radkiewicza, w której specjalną rolę odgrywali ppłk NKWD Bielajew, oficjalny doradca do spraw organizacji „polskiego” aparatu bezpieczeństwa, oraz ppłk Szklarenko, łącznik pomiędzy Radkiewiczem a organami NKWD na ziemiach polskich.

W końcu lipca 1944 roku z Moskwy przybyła do Chełma kolejna grupa operacyjna, w skład której wchodzili m.in.: kpt. Roman Romkowski, mjr sowiecki Mikołaj Orechwa, mjr Teodor Duda, Eleonora Kępa (osobista sekretarka Radkiewicza), Władysław Dominik oraz kpt. Julian Konar.

Po przeniesieniu na początku sierpnia 1944 roku siedziby władz bezpieczeństwa do Lublina, resort został zasilony przez członków grupy kujbyszewskiej (umundurowanych w granatowe spodnie i tzw. harmoszki, czyli buty z miękkimi, marszczącymi się cholewami) oraz mających sprawować ochronę urzędów 16 oficerów i podoficerów z Samodzielnego Batalionu Specjalnego i żołnierzy z 4 DP. Jednocześnie wraz z przesuwaniem się frontu na zachód kadrę resoru uzupełniono „sprawdzonymi” członkami PPR i AL, b. działaczami KPP oraz osobami prowadzącymi działalność wywiadowczą na rzecz Moskwy.

Tworząc struktury bezpieczeństwa oraz nasilając terror przeciwko działaczom polskich organizacji niepodległościowych, komunistyczne władze sięgały do „elementów rekrutujących się z najniższych – z punktu widzenia poziomu moralnego oraz świadomości narodowej i społecznej – warstw społeczeństwa. Element ten, przekonany o nadzwyczajnym awansie, był tej władzy wierny, co dawało jej siłę –  chociaż siła ta opierała się na przymusie psychicznym i strachu”.

Do aparatu bezpieczeństwa trafiali często zwykli bandyci oraz byli niemieccy kolaboranci. W tej sytuacji groteskowo brzmią słowa jednego sekretarzy PPR, który podkreślał, iż „nasza partia posłała do UB i MO najlepszych swych członków i najlepszych synów klasy robotniczej, chłopstwa i inteligencji pracującej, zahartowanej w bojach partyzanckich”. Prawdziwe są natomiast słowa innego przywódcy PPR, który wskazywał, iż organy bezpieczeństwa „dają nam gwarancję siły, bo nigdy nie sprzeniewierzą się naszej demokracji. Ludziom, którzy w nich pracują, nie zadrży nigdy ręka przy likwidowaniu wrogów i zdrajców narodu”.  

Niezwykle ważną rolę w tworzeniu aparatu bezpieczeństwa odgrywał sowiecki mjr Orechwa, szef wydziału personalnego, który dobierał odpowiednich kandydatów do służby – wedle Światły „człowiek, który łączy w sobie najgorsze cechy rosyjskie. (…) Nie potrafi się nawet uśmiechać, ma wiecznie na twarzy ostry i zły grymas. A poza tym jest butny, zarozumiały i chamski”.

Wszystkie najważniejsze stanowiska w resorcie zostały powierzone ludziom przebywającym w latach 1939-1944 w Związku Sowieckim, spośród których znaczna część była etatowymi pracownikami sowieckich organów bezpieczeństwa. Tylko nieliczni legitymowali się działalnością w PPR lub AL. W sprawozdaniu przesłanym przez polski wywiad do Londynu słusznie napisano, iż „personel WUBP można podzielić na dwie kategorie, kierowniczo-śledczy i wykonawczy. Kategoria pierwsza składa się z elementów zupełnie Rosji zaprzedanego, rekrutują się przeważnie z rzekomych Polaków z Rosji i Żydów. (…) Są to ludzie w 100% oddani Sowietom. W wykonaniu czynności chcą prześcignąć NKWD. Kategoria druga wykonawcza, przewidziana do aresztowań, ochrony, konwoju itp., składa się z elementu miejscowego, kompletowanego z najaktywniejszego aktywu PPR”.

W strukturze aparatu bezpieczeństwa najważniejszą rolę odgrywał Wydział Operacyjny (kontrwywiad), kierowany przez Romkowskiego, do którego zadań należało zwalczanie szpiegostwa, ujawniania „zdrajców narodu polskiego” oraz zniszczenie struktur wojskowych i cywilnych polskich organizacji niepodległościowych.

17 października 1944 roku na podstawie rozkazu nr 1 Radkiewicza został utworzona Szkoła Oficerów Bezpieczeństwa. Rozpoczęła ona swoją działalność 5 listopada 1944 roku w Lublinie, a jej murach kształciło się 200 słuchaczy. Kandydatów na oficerów dobierano wedle kryteriów klasowych oraz lojalności sowieckim mocodawcom.

Po przekształceniu na początku stycznia 1945 roku PKWN w Rząd Tymczasowy, resort bezpieczeństwa stał się Ministerstwem Bezpieczeństwa Publicznego, któremu podporządkowano Milicję Obywatelską oraz Wojska Wewnętrzne, przekształcone następnie w Korpus Bezpieczeństwa Wewnętrznego.

Od początku wszystkie struktury MBP znajdowały się pod ścisła kontrolą i nadzorem sowieckich władz bezpieczeństwa. Komendy UB były uzależnione i ściśle powiązane z ekspozyturami NKWD i kontrwywiadu wojskowego „Smiersz”. Wedle informacji polskiego kontrwywiadu „we wszystkich PUBP jest co najmniej jeden doradca, a w WUBP kilku z ramienia NKWD, którzy kierują całą pracą UB i którzy mają bezwzględny wpływ na wszystkie zagadnienia tak polityczne, jak i społeczne, decydują o wszystkich aresztowaniach”.

Jakkolwiek instytucja doradców sowieckich przy MBP i Ministerstwie Administracji Publicznej oficjalnie powstała w lutym 1945 roku, na podstawie uchwały Państwowego Komitetu Obrony ZSRS (posiadali własny sztab, który mieścił się w ambasadzie sowieckiej w Warszawie), w rzeczywistości istniała od lipca 1944 roku, na mocy porozumienia PKWN a rządem sowieckim z 26 lipca 1944 roku w sprawie wzajemnych stosunków po wkroczeniu Armii Czerwonej na ziemie polskie.

Pierwszym doradcą przy MBP został I zastępca ludowego komisarza spraw wewnętrznych ZSRS gen. Iwan Sierow – „specjalista do spraw polskich” w NKWD. 16 października 1944 roku Sierow meldował Berii o wyznaczeniu „wykwalifikowanego pracownika do kontaktów roboczych i współdziałania z Wydziałem Bezpieczeństwa PKWN” z uwagi na to, iż resort ten „bardzo słabo prowadzi pracę agenturalno-operacyjną zarówno w mieście, jak i na wsi. Naczelnik wydziału Radkiewicz skarży się na małą ilość pracowników i ich niskie kwalifikacje”. Sierow informując o skierowaniu dodatkowych 15 funkcjonariuszy NKWD do „polskiego” resortu bezpieczeństwa, zwracał uwagę na przenikanie do jego struktur członków AK.

Sowieccy oficerowie umieszczeni w MBP w raportach kierowanych do moskiewskiej centrali informowali, że „polskie organy bezpieczeństwa są w znacznym stopniu zaśmiecone przez zdrajców, członków organizacji podziemnych, łapówkarzy, spekulantów i inny niebezpieczny element”. Zwracali przy tym uwagę, iż pracownicy MBP rekrutujący się z b. żołnierzy AK tworzą wewnątrz organów grupy antyrządowe i utrzymują łączność z podziemiem niepodległościowym, przekazując mu wiadomości o agentach i planowanych operacjach służby bezpieczeństwa. Mieli także brać udział w likwidowaniu funkcjonariuszy i informatorów MBP i NKWD.

Doradcy i pełnomocnicy sowieccy umieszczeni byli również jako oficerowie polscy w Głównym Zarządzie Informacji WP, polskich sądach wojskowych i prokuraturze. Struktura organizacyjna i kierunki działania powstałego w marcu 1945 roku Głównego Zarządu Informacji WP były bezpośrednio oparte na wzorach „Smierszu”. Z niego wywodziła się do jesieni 1945 roku praktycznie cała kadra tej przestępczej służby, z jej szefem sowieckim oficerem płk Piotrem Kożuszko. Zdecydowana większość dokumentów GZI w 1945 roku, wobec nieznajomości języka polskiego przez kadrę, sporządzona została w języku rosyjskim, co jednak – wedle raportów Sierowa – utrudniało prowadzenie pracy agenturalnej w WP.

Od początku swego istnienia wojewódzkie i powiatowe urzędy bezpieczeństwa publicznego pełniły funkcje pomocnicze wobec NKWD oraz „Smiersz”, przeprowadzając na zlecenie Sowietów aresztowania żołnierzy AK, BCh oraz NSZ, a także rozpracowując struktury Polskiego Państwa Podziemnego.

Początkowo najlepsi agenci UB szkoleni przez oficerów sowieckich pozostawali do ich wyłącznej dyspozycji. Sowiecki aparat bezpieczeństwa udzielał również pomocy przy usprawnieniu metod werbowaniu agentów i informatorów oraz wykorzystaniu agentury.

Kierownicy powiatowych i wojewódzkich urzędów bezpieczeństwa publicznego zobowiązani zostali także do sporządzania okresowych sprawozdań dla „Smiersz” oraz ekspozytur NKWD. Informowali w nich szczegółowo o stanie wyszkolenia podległych im funkcjonariuszy, zwerbowanej agenturze, przyjmowaniu nowych pracowników oraz prowadzonych operacjach przeciwko „faszystowskim bandytom”.

Sowieci jednak dokładnie weryfikowali przesyłane informacje. „Dla uzyskania bogatego materiału – napisano w raporcie do Londynu – korzystają ze źródeł WP, BP, PPR a także celem kontroli i sprawdzania wiadomości – posiadają własne wtyczki – ludzi bezwzględnie im oddanych i zaufanych”. Placówki „Smiersz” oraz NKWD miały we wszystkich urzędach bezpieczeństwa publicznego własnych agentów, donoszących o wszelkich przejawach nielojalności „polskich” funkcjonariuszy.

Dochodzenia i śledztwa prowadzone były przez pracowników UB w obecności doradców NKWD, którzy „przeglądali wszystkie sprawy. Ważniejsze sami prowadząc, względnie oddając do komórki NKWD”.

Urzędy bezpieczeństwa publicznego prowadziły działalność na podstawie ścisłych dyrektyw sowieckich władz bezpieczeństwa. Niejednokrotnie aresztowani przez UB ważni członkowie polskich organizacji niepodległościowych, którzy „przedstawiali znaczenie dla śledztwa”, byli przejmowani przez grupy operacyjne NKWD.

Po pewnym czasie „polskie” organa bezpieczeństwa w wyniku ścisłego przejmowania sowieckich metod pracy powoli zaczęły zyskiwać większą samodzielność, chociaż o jakiejkolwiek niezależności  nie mogło być mowy. W drugiej połowie 1945 roku w meldunku skierowanym do Sztabu Naczelnego Wodza w Londynie podkreślano, iż „metody pracy NKWD ulegają obecnie reorganizacji. Wszystkich aresztowanych bez względu na wagę sprawy dokonuje UB. Śledztwo prowadzone jest również przez bezpieczeństwo polskie i dopiero gdy okaże się, że sprawa zagraża bezpośrednio interesom sowieckim – przekazywana jest do NKWD. Jednakże w każdym UB znajdują się kontrolerzy NKWD, których obowiązkiem jest zaznajamianie się z bieżącymi sprawami. NKWD ma również prawo przeprowadzania przesłuchań aresztowanych Przez UB, ma prawo „wypożyczanie” więźniów w tym celu”.

Terror wobec społeczeństwa polskiego był podstawową metodą, zalecaną przez najwyższe władze partyjne. Wydział Organizacji Walki KC PPR nakazywał  „wszystkich tych, którzy działają przeciwko nam, niszczyć w sposób podany w okólniku z dnia 18 lutego 1945, z tym, ze każdy wypadek należy uprzednio zgłosić na ręce szefa NKWD danej miejscowości. W razie przejawów większej i nieuchwytnej działalności AK, w danym terenie należy wykonać ogólną pacyfikację. Wszystkie  przestępstwa, jakie zdarzają się w terenie, składać na rachunek AK. Nieszkodliwych a rozpoznanych akowców obserwować i starać się wygrać ich dla naszej Partii”.

Na odprawach w WUPB kierownikom powiatowych urzędów bezpieki polecano: wzmóc akcje inwigilacyjno-szpiegowskie „wśród ugrupować faszystowskich”, zwiększyć „cichą likwidację głównych działaczy opozycyjnych w terenie” oraz nasilić obserwację „ujawnionych dowódców AK oraz działalności kleru”.

MBP na wzór NKWD tworzył grupy dywersyjne złożone z członków PPR, którym nie wolno było brać udziału w oficjalnym życiu partii. Zadaniem tych grup, organizowanych według wzorów wojskowych, było zwalczanie partyzantki niepodległościowej, przeprowadzanie pacyfikacji oraz dokonywanie skrytobójczych mordów na działaczach niepodległościowych. „Do penetracji w terenie, – wskazywano w raporcie – celem zdobycia informacji o pracy konspiracyjnej, zostały rzucone przez KWB małe oddziały partyzanckie w sile 10-12 ludzi (…). Podszywają się pod firmę b. AK i powołując się na pseuda starych d-ców AK zyskują w terenie zaufanie ludności. Zapowiadając ponadto, ze rozpoczną likwidację UB i rozbrojenie MO, wyciągają od ludzi potrzebne informacje. Jest to metoda nowa i bardzo niebezpieczna”.

Oddziały „polskich” i sowieckich służb bezpieczeństwa dokonywały wspólnych pacyfikacji w całej Polsce. Akcje te szczególnie nasilone były na terenie województw białostockiego, lubelskiego, warszawskiego, krakowskiego i rzeszowskiego. „NKWD i KBW otacza – podkreślano w sprawozdaniu WiN – całe okolice, strzelając do uciekających, następnie wyciąga z domów wszystkich mieszkańców  sprawdzając dokumenty, rabując i kradnąc co się da. Bezpodstawnie aresztuje się wszystkich młodych mężczyzn, osadza w katowniach NKWD, gdzie sadystycznymi metodami wymusza się na nich wygodne zeznania”.        

Sowiecki aparat bezpieczeństwa przyczynił się także do oczyszczenia szeregów UB i MO z osób powiązanych z polskimi organizacjami niepodległościowymi. Jeden członków KC PPR jednoznacznie stwierdził: „Musimy mieć w bezpieczeństwie i milicji ludzi ślepo nam oddanych, inaczej sytuacji nie uda się opanować”.

Z kolei w dyrektywie władz partii dla MBP wskazano, iż „wchodzimy w ostrą fazę walki z reakcją. Nie wolno zmniejszać natężenia, lecz trzeba je nasilać. Od wyników pracy w tym okresie zależy przyszłość. Specjalny nacisk należy położyć na dobór ludzi w organach bezpieczeństwa. Do służby musi odejść z szeregów partii najbardziej bojowy i politycznie uświadomiony element. Min. BP wydało polecenie swoim podwładnym organom, aby w miejsce usuniętych funkcjonariusz przyjmować ludzi ze Związku Radzieckiego oraz zaopiniowanych przez partię aktywistów. Funkcjonariuszy mniej uzdolnionych, a pewnych politycznie ma się przesuwać w szeregi MO. Oczyścić zupełnie aparat z AK i z BCh , z wyjątkiem tych, którzy się dobrze zasłużyli demokracji”.

O ile więc w pierwszych miesiącach działalności „polskie” organa bezpieczeństwa były słabe i niedoświadczone, na co zwracał uwagę Sierow w swych raportach do Berii, to na jesieni 1945 roku ich struktury na tyle okrzepły, a kadry zostały właściwie przeszkolone przez sowieckich doradców , że mogły w większym stopniu podjąć się zadań związanych z pacyfikacją polskiego społeczeństwa i budowy totalitarnego ustroju w Polsce.

Wybrana literatura:
Aparat bezpieczeństwa w latach 1944-1956. Taktyka, strategia, metody, cz. I, lata 1945-1947
J. Łopuski – Losy Armii Krajowej na Rzeszowszczyźnie (sierpień-grudzień 1944). Wspomnienia i dokumenty
Teczka specjalna J. W. Stalina. Raporty NKWD z Polski 1944-1946
P. Kołakowski – NKWDE i GRU na ziemiach polskich 1939-1945
H. Dominiczak – Organy bezpieczeństwa PRL 1944-1990
T. Żenczykowski – Polska Lubelska 1944
Armia Krajowa w dokumentach

Godziemba • salon24.pl

Reklamy

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s