‚Święty cham’ PRL i III RP!

Matka Kurka dla Frondy!

EN_01095179_0002
PHOTO: AFP/EAST NEWS Widok ogolny obrad Okraglego Stolu, Warszawa, 06.02.1989. General view of Round Table’s session, Warsaw, POLAND, 06/02/1989. Vue generale de la table ronde organisee le 06 fevrier 1989 r Varsovie entre le gouvernement polonais et l’opposition sur des questions politiques et problcmes economiques du pays. Le chef du parti Solidarnosc, Lech Walesa, etait present lors de cette assemblee.

Nie, nie pomyliłem się i tym bardziej nie zamierzam bluźnić, chodzi dokładnie o świętego chama i nic nie poradzę, że takie zjawisko istnieje. Populacja powstała jeszcze w czasie PRL-u, gdzie całe tabuny chamów uchodziły za autorytety, wzorce moralne, a także intelektualne. Nie mam większych problemów z pisaniem otwartym tekstem i używaniem nazwisk, jednak tym razem nie chciałbym nikogo pominąć, ani też wyróżnić.

 

Jak na socjologa przystało zajmę się grupą i kategorią, nie jednostką i incydentem. Do kategorii „święty cham” można przypisać dziesiątki postaci, które budowały PRL i budują III RP. Cechą charakterystyczną tych osobników jest odwrócona aksjologia, żeby nie brzmiało to tak naukowo i niezrozumiale podam czytelne ilustracje. Jeśli postkomunistyczne środowisko potrzebuje posłużyć się magistrem elegancji, to wybiera na świętego ostatniego prostaczka. Gdy poszukuje samarytanina, to tylko w grupie największych cyników, złodziei i oszustów. Bohaterem może zostać wyłącznie tchórz, który się dekował i żył kosztem bezpieczeństwa innych. Przywódcą spontanicznego zrywu narodowego zostaje kapuś, sprzedający ludzi dla pieniędzy, obrońcą demokracji zamordysta, obrońcą konstytucji członek WRON. Przestępca, to doskonały materiał na krzewiciela prawa i w końcu zwykły cham, idealnie nadaje się na świętego chama. Gdzie się nie obejrzysz, w którą stronę polskiej debaty publicznej kamieniem nie rzucisz, zawsze trafisz w chama z długiej listy, skrótowo, przedstawionej powyżej. Oni są zaprzęgani do wyznaczania standardów, jakości i kierunków, oni „mogą więcej”, „im się wybacza”, ich się słucha z namaszczeniem choćby pletli największe bzdury i niegodziwości. Nie ma takiej granicy, której święty cham nie mógłby przekroczyć. Jak ma ochotę zmieszać z błotem kobietę, to następnego dnia będzie przewodniczył konferencji feministek i dostanie owacje na stojąco. W obronie prawa może święty cham popełnić ze sto przestępstw i dostanie w sądzie status pokrzywdzonego. Choćby jeden z drugim mlaskał, siorbał i widelcem piłował schabowego, w każdej chwili może zostać okrzyczany ekspertem od savoir vivre’u. Matka gwałciciela idealnie się spełni w roli medialnej guwernantki i super piastunki. Pedofil całe lata zajmuje się terapią dzieci – ofiar przemocy domowej i seksualnej, a jak się draństwo wydaje, w jego obranie stanie święte środowisko naukowe, święcie oburzone krytyką prostaczków, którzy nic nie rozumieją.

Cechą naczelną świętego chama jest nietykalność, nie istnieje taka możliwość, aby w praktyce czy w teorii cham popełnił błąd, dopuścił się podłości, złamał paragrafy. Zawsze i wszędzie racja jest po stronie chama, a wina po stronie oponenta i stąd się też bierze cała świętość. Wiele zastępów, wyspecjalizowanych w konkretnych dziedzinach pilnuje dzień i noc, żeby nic się nie zmieniło na lepsze, normalne, rozsądne, ponieważ w takich warunkach od chama w ułamku sekundy oderwałaby się świętość. Postawienie na głowie norm społecznych, zwykłych reguł codziennego funkcjonowania człowieka obok człowieka, doprowadziło do chamskiej dyscypliny. Ktokolwiek się wychyli i nazwie po imieniu świętoszka dostanie po łbie chamskimi ekspertyzami, panelami naukowymi i sondażami. Tak skonstruowana patologia nazywa jest równie przewrotnie, jak jej twórcy. Pierwsza z brzegu nazwa to „tolerancja”, która przybiera formę segregacji rasowej i światopoglądowej. Brudnym i pijanym zawsze Polak, biednym i prześladowanym zawsze Murzyn (na przykład). Druga nazwa to „wolność słowa”, czyli powtarzanie mantr dozwolonych i kneblowanie gęby polityczną poprawnością. Trzecia pod ręką jest „demokracja”, tutaj definicja rotuje, o ile wygrają właściwi to rządzi większość, a reszta nie potrafi uszanować „wyroków demokracji”. W przypadku porażki, to mniejszość jest solą demokracji, zaś rządy większości określa się dyktaturą, faszyzmem, nazizmem i co tam jeszcze ślina przyniesie na chamski język. Byłoby na tyle opisu rzeczywistości stworzonej przez święte chamstwo i czas na jakieś rady, bo przecież tak żyć się nie da. Odkąd na świecie pojawiło się chamstwo, sekundę później z nieba spadło jedyne skuteczne narzędzie do walki z chamstwem. Bicz! Nie mają najmniejszego sensu jakiekolwiek próby prowadzenia dyskusji ze świętymi chamami, którzy świętość sami sobie nadali i pojmują ją tak, jak wszystko w swoim chorym aparacie pojęć. Z chamami się nie dyskutuje, do chamów bez bata nie podchodź i jak już podejdziesz to lej ile wlezie i na jęki i nie zwracaj uwagi. Ludzie przyzwoici nie potrafią sobie radzić z takimi sytuacjami i bardzo często popełniają kardynalny błąd – odpuszczają chamstwu. Nic gorszego uczynić nie można, w taki sposób chamstwo się hartuje i rozmnaża. Niechby chociaż co dziesiąty człowiek wziął pod „opiekę” jednego świętego chama i bata z rąk nie wypuszczał, a mielibyśmy jedną wielką dobrą zmianę, osiągniętą szybciej niż zakładają najbardziej optymistyczne plany. Niestety częściej widzi się obojętność i co gorsze odpuszczanie, co jest przyczyną tak marnych efektów na polskim placu budowy. Czasy świętych chamów muszą dobiec końca, ponieważ tylko z ich końcem ostatecznie upadnie PRL i młodsza siostra III RP.

Matka Kurka (Piotr Wielgucki)

JB – stempel rp 1

Reklamy

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s