„Wyzwolenie stolicy własnym, polskim wysiłkiem zbrojnym miałoby donośne znaczenie”!

fot

Podjęcie Walki o Warszawę było według Okulickiego ostatnią może okazją stoczenia walki z Niemcami (fot. arch.PAP/CAF)

– Gdybyśmy zachowali się biernie, Warszawa nie uniknęłaby zniszczeń i strat. Musieliśmy się liczyć z tym, że jeśli stolica stanie się polem bitwy i walk ulicznych między Niemcami a Sowietami, może ją czekać los Stalingradu – mówił na antenie Radia Wolna Europa gen. Tadeusz Bór-Komorowski.

„ŻOŁNIERZE STOLICY! Wydałem dziś upragniony przez Was rozkaz do jawnej walki z odwiecznym wrogiem Polski, najeźdźcą niemieckim. Po pięciu blisko latach nieprzerwanej walki, prowadzonej w podziemiach konspiracji, stajecie dziś otwarcie z bronią w ręku, by ojczyźnie przywrócić wolność i wymierzyć zbrodniarzom niemieckim przykładną karę za terror i zbrodnie dokonane na ziemiach Polskich.”

Tak brzmiała decyzja o wybuchu powstania warszawskiego opublikowana w „Biuletynie Informacyjnym”. Powstania, którego nie było w pierwotnym planie „Burzy”. – W drugiej połowie lipca, 21 względnie 22, szef operacji generał Okulicki referując dowódcy i szefowi sztabu Armii Krajowej sprawy dotyczące jego działu wysunął wniosek zmiany zadania dla okręgu Warszawa-Miasto w ramach akcji „Burza”. Pierwotny plan przewidywał przegrupowanie oddziałów okręgu poza miastem celem wykonania uderzenia na tylne straże sił niemieckich ustępujących z Warszawy. Zmiana zadania, którą zaproponował generał Okulicki, polegała na powierzeniu okręgowi Warszawa-Miasto wykonania w ramach planu „Burza” zadania przewidzianego na wypadek powstania powszechnego, to jest opanowania stolicy uderzeniem wykonanym od wewnątrz. Plan tej akcji przygotowany od lat i utrzymywany w stałej aktualności znany był w szczegółach wszystkim dowódcom i jednostkom – opowiadał generał Tadeusz Bór-Komorowski. Był 1964 rok, Boże Narodzenie. Generał Tadeusz Bór-Komorowski na co dzień mieszkający w Wielkiej Brytanii, przyjechał do Monachium. Pojawił się wtedy w studiu Radia Wolna Europa. Tam tłumaczył okoliczności wybuchu Powstania Warszawskiego. Relacjonował, że generał Leopold Okulicki rekomendował wprowadzenie zmian w pierwotnym planie akcji „Burza”, tak by znalazło się tam miejsce dla powstania w Warszawie. To wówczas niemieckie przygotowania miały wskazywać, że Niemcy będą bronić Warszawy.

„Walka o Warszawę”

– Jeżeli jednocześnie z uderzeniem rosyjskim z zewnątrz podjęta będzie walka wewnątrz miasta, przyspieszy to jej koniec i uchroni stolicę od nadmiernych strat i zniszczeń. Okulicki również sądził, że w ówczesnych warunkach zadania pierwotne stawały się niewykonalne – przekonywał generał.

– Składów broni, amunicji, zaopatrzenia i żywności ukrytych na terenie miasta i stanowiących wyposażenie wyjściowe dla oddziałów, nie dałoby się przerzucić w krótkim stosunkowo czasie do rejonu przewidzianej koncentracji poza miastem. Oddziały musiałyby zatem pobrać broń i zaopatrzenie na obszarze miasta i uzbrojone wychodzić z Warszawy. Uwikłałoby to je niezawodnie w walki, nim zdołałyby opuścić mury miasta i uniemożliwiłoby wykonanie powierzonego im zadania – opowiadał Bór-Komorowski – dodał. W tym czasie w mieście panował nastrój odprężenia, mimo że na ulicach widziało się piesze i zmotoryzowane niemieckie patrole policyjne i oddziały wojskowe. Jednocześnie jednostki korpusu sowieckiego docierały na dalekie przedpola Pragi, w rejon Radzymina, Wołomina i Okuniewa.

– Podjęcie „walki o Warszawę” było według Okulickiego ostatnią może okazją stoczenia walki z Niemcami. Ze względu na to, że w grę wchodziła stolica, wyzwolenie jej własnym polskim wysiłkiem zbrojnym miałoby donośne znaczenie – wspominał na falach RWE generał.

„Nadszedł czas, by podjąć działania”

Był 31 lipca, popołudniowa odprawa sztabowa. To wtedy do dowódców dotarły informacje, że dowódca 73. dywizji niemieckiej, broniącej przedmościa, dostał się do niewoli, wojska sowieckie, okrążają Warszawę, a na Pragę przerzucona została niemiecka dywizja pancerna „Hermann Goering”. – 31 lipca, tuż przed godziną 18, wydałem rozkaz do podjęcia walki w dniu następnym, to jest 1 sierpnia o godzinie 17. Odprawa sztabu w dniu 31 lipca miała się odbyć o godzinie 18. Przybyłem wcześniej i zastałem już na miejscu szefa sztabu generała Pełczyńskiego i szefa operacji generała Okulickiego – opowiadał Bór-Komorowski.

– Niespodziewanie o godzinie 17 zjawił się komendant okręgu pułkownik Chruściel „Monter” z meldunkiem, że sowieckie oddziały pancerne wdarły się na przedmoście niemieckie na wschód od miasta i zdezorganizowały jego obronę, że sowieckie czołgi są już na peryferiach Pragi – wspominał generał. To wtedy płk Antoni Chruściel „Monter” zasugerował, że walki o Warszawę powinny się rozpocząć niezwłocznie, zanim będzie za późno. Po przeanalizowaniu sytuacji gen. „Bór” uznał, że nadszedł czas by rozpocząć działania. Wysłał adiutanta po Delegata Rządu RP na Kraj, wicepremiera Jana Stanisława Jankowskiego „Sobola”. – Napotkaną po drodze rikszą, adiutant pojechał i przywiózł niebawem delegata rządu. W obecności oficerów sztabu i komendanta okręgu przedstawiłem delegatowi rządu sytuację i oświadczyłem, że zdaniem moim nadszedł czas, by podjąć działania – wspomina. Wydanie rozkazu Generał uzależnił jednak od decyzji Delegata, a następnie wydaje płk. „Monterowi” rozkaz rozpoczęcia akcji zbrojnej w Warszawie następnego dnia o godz. 17.

JB – stempel rp 2X96
Reklamy