Łódź w 1945 roku. Nowa okupacja czy wyzwolenie?

„Tak powszechny entuzjazm, spontanicznie zrodzony, może wykrzesać tylko stolica polskiego proletariatu – Łódź. Każdy dom wywiesił flagi biało-czerwone i czerwone” – wspominał przywitanie czewonoarmistów przez łodzian Ignacy Loga-Sowiński. Nieczęsto Polacy witali tak Sowietów.

19 stycznia 1945 roku. Fot. Archiwum Państwowe w Łodzi. (Archiwum Państwowe w Łodzi)

Jak wyglądało życie mieszkańców Łodzi pod niemiecką okupacją w latach 1939-1945, a jak w pierwszych latach po wojnie? Czy 19 stycznia 1945 r. to początek wyzwolenia, czy jeszcze gorszego zniewolenia?
Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu prenumeraty cyfrowej

Już w 1944 r. w konspiracyjnej prasie pojawiło się sformułowanie „druga okupacja” na określenie sytuacji, w której polskie terytorium zajęła Armia Czerwona, a władzę cywilną zaczęli przejmować członkowie Polskiej Partii Robotniczej.

Dziś nierzadko mówi się, że sytuacja w Polsce po 1945 r. była gorsza niż podczas przeszło pięcioletniej okupacji hitlerowskiej z lat 1939-1945. „I owszem – przy odrażającym charakterze obu ideologii, komunistyczną uważam za bardziej perfidną i w konsekwencji znacznie bardziej niebezpieczną od narodowego socjalizmu” – twierdził łodzianin Łukasz Warzecha, publicysta m.in. „Rzeczpospolitej”, „wSieci” i „Do Rzeczy”, a od niedawna prowadzący program „W tyle wizji” w TVP Info.

Z drugiej strony, przez kilkadziesiąt lat PRL-owska propaganda mówiła o latach 1944-1945 r. jako o wyzwoleniu Polski przez Armię Czerwoną.

Od wyludnienia do zaludnienia

Kilka tygodni po zajęciu Łodzi przez Wehrmacht miasto zostało włączone do Rzeszy. W 1940 r. otrzymało nową nazwę – Litzmannstadt na cześć niemieckiego generała, który był członkiem NSDAP. Nowym herbem miasta stała się swastyka z podwójnymi ramionami, w kolorystyce niebiesko-złotej nawiązującej do koloru herbu rodowego Litzmannów. Niemczyzna stała się językiem administracji, szyldów i szkół.

Po 1945 r. Łódź wróciła do dawnej nazwy, herbu i polszczyzny. Stała się także częścią Rzeczpospolitej Polskiej, a od 1952 r. – Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej.

W czasie hitlerowskich rządów Łódź wyludniała się. Naziści poszerzyli administracyjne granice Łodzi. Przed wojną w ich obrębie mieszkało ok. 770 tys. osób. W grudniu 1944 r. ta liczba spadła do 480 tys.

Największe straty odniosła społeczność żydowska wskutek eksterminacji: z 230 tys. do 877 osób. O ok. 130 tys. spadła liczba ludności polskiej. Powodem były wysiedlenia, wywózki do obozów koncentracyjnych i na roboty do Rzeszy. W tym czasie zwiększyła się grupa Niemców – do 143 tys. Adolf Hitler mówił wprost, że administracji niemieckiej chodzi o „oczyszczenie starego i nowego obszaru Rzeszy z Żydów, Polaków i hołoty”.

Po wojnie liczba ludności Łodzi sukcesywnie rosła. W lutym 1946 r. zamieszkiwało ją blisko pół miliona osób, czyniąc najludniejszym miastem w Polsce. W tym samym roku, po raz pierwszy od sześciu lat, urodziło się więcej Polaków, niż zmarło.

Polscy żołnierze na ul. Piotrkowskiej

Socjaliści czy komuniści?

Poparcie wśród łodzian polityki nazistowskiej było znikome. Jego odzwierciedleniem może być liczebność Związku Wydajnych Polaków powstałego w 1943 r. Do końca okupacji zapisało się do niego 1800 osób. Musiały odznaczać się lojalnością wobec Niemców, za co otrzymywały większe przydziały jedzenia. Nazistom nie udało się sformować Legionu Polskiego do walki z Armią Czerwoną. Bezskutecznie zachęcali do wstąpienia w jego szeregi schwytanych oficerów AK.

Po 1945 r. demokratyczne hasła głoszone przez propagandę komunistyczną podzielało wielu łodzian. Przed wojną lewicowe partie zagarnęły większość miejsc w radzie miejskiej. Po pierwszym roku działalności więcej osób wolało zapisać się do Polskiej Partii Socjalistycznej (12,9 tys.) niż do PPR (8,8 tys.). W województwie łódzkim dużym poparciem cieszył się PSL – działał tutaj jeden z największych oddziałów liczący 50 tys. członków.

Trzy lata później, po tzw. zjednoczeniu, PZPR (PPS razem z PPR) liczyła w Łodzi 55 tys. członków.

Łódzkie włókniarki

Robotnice wyklęte

Antyniemiecka konspiracja w Łodzi i okolicach miała trudności z prowadzeniem działalności ze względu na eksterminację polskiej inteligencji, włączenie miasta do Rzeszy i wysoką skuteczność niemieckiej policji. „Częste wpadki i rozstrzeliwania na wszystkich szczeblach” – raportował płk Michał Stempkowski, ostatni komendant łódzkiej Armii Krajowej. W łódzkim okręgu, częściowo na terenie Rzeszy, działało 10 tys. żołnierzy Armii Krajowej, a wspierało ich ok. 40 tys. cywilów.

Po 1945 r. z tych oddziałów na kontynuowanie walki zdecydowało się 400 osób. Większość ujawniła się jeszcze w tym samym roku. Narodowe Siły Zbrojne, które nie uznawały władz w Londynie, liczyły w tym rejonie 40 osób. Organizacja rozpadła się samoistnie wskutek wyjazdu kierownictwa z miasta w lipcu 1945 r.

Ważnym wydarzeniem było rozbicie łódzkiej komórki Wolność i Niezawisłość, w której działało ok. 160 osób. Grupa nie walczyła, a jedynie prowadziła działalność wywiadowczą i propagandową, nakłaniając do współpracy milicjantów i funkcjonariuszy UB.

Mjr Adam Trybus „Gaj”, dowódca Inspektoratu Okręgu Łódź AK

Spośród kilkunastoosobowego kierownictwa jedna osoba została skazana na karę śmierci. Pozostali otrzymali wyroki od czterech do dziesięciu lat więzienia.

Najsilniejszy opór wobec nowych władz stawiały załogi fabryczne. Co czwarty ówczesny strajk miał miejsce w Łódzkiem. W latach 1945-1952 zostało zorganizowanych 519 strajków, z czego najwięcej przypadło na pierwsze trzy powojenne lata. Robotnice, gdyż to kobiety z reguły rozpoczynały protesty, stawiały przede wszystkim postulaty ekonomiczne. Domagały się podwyżki płac, poprawy aprowizacji i zniesienia systemu pracy na akord, który powodował zmniejszenie zarobków. W największym strajku w 1947 r. brało udział 26 tys. osób. Z postulatami zgadzali się nawet członkowie partii. Aż 7,9 tys. działaczy PPR przerwało wówczas pracę, z czego mniej niż 90 osób zwolniono później z pracy wskutek represji.

Po 1948 r. udało się władzy znacząco ograniczyć spontaniczne strajki wskutek zainstalowania w fabrykach komórek UB, które badały nastroje pracowników poprzez sieć agentów i rozmowy profilaktyczne z prowodyrami strajkowymi. Najbardziej niepokornych zwalniano z pracy.

Narzędziem represji był Wojskowy Sąd Rejonowy. W wyniku jego surowych orzeczeń skazano na śmierć 186 osób, z czego w co najmniej 70 przypadkach karę wykonano.

Kpt Stanisław Sojczyński „Warszyc”, dowódca Konspiracyjnego Wojska Polskiego

Likwidacja życia polskiego

„Ludność polska, której zezwolono pozostać w Łodzi, została poddana wszechstronnej dyskryminacji i różnorodnym ograniczeniom.

Nastąpiła likwidacja praktycznie całego polskiego życia zbiorowego, zniszczono nie tylko wszystkie organizacje polityczne, kulturalne, oświatowe, sportowe i charytatywne, ale posunięto się nawet do uderzenia w struktury Kościoła katolickiego, który stracił w Łodzi swoich biskupów, większość księży i świątyń” – pisał prof. Janusz Wróbel, historyk IPN, o sytuacji w czasie okupacji hitlerowskiej.

Ta część życia radykalnie się zmieniła. Na nowo otworzono polskie teatry, muzea i inne instytucje kultury. Wyrazistym przykładem była sytuacja w oświacie. Wszystkie szkoły polskie i żydowskie zostały zamknięte w grudniu 1939 r. przez nowe władze. Ich księgozbiory i pomoce szkolne w znacznej części uległy zniszczeniu. W kolejnych latach powstawały przede wszystkim szkoły niemieckie. W 1943 r. uruchomiono pierwszą szkołę podstawową dla polskich dzieci. Miała ona ułatwić wykorzystywanie Polaków w gospodarce Rzeszy. Program nauczania zawierał naukę czterech działań arytmetycznych, podstawy języka niemieckiego i wpajanie posłuszeństwa wobec Niemców. W ciągu tygodnia dzieci przeważnie trzy dni chodziły do szkoły, a trzy dni musiały pracować. W kolejnym roku otworzono trzy szkoły zawodowe dla młodzieży, gdzie przez kilka lub kilkanaście tygodni nastolatki uczyły się wykonywać niezbyt skomplikowany zawód.

W pierwszych latach po wojnie po raz pierwszy w historii Łodzi powstały publiczne uczelnie: Uniwersytet Łódzki, Politechnika Łódzka, Państwowa Wyższa Szkoła Muzyczna, Państwowa Wyższa Szkoła Sztuk Plastycznych, Szkoła Filmowa i Akademia Medyczna. Rozwijała się też sieć szkół podstawowych i średnich. Według władz w 1950 r. po raz pierwszy w historii zlikwidowano w Łodzi analfabetyzm wśród dorosłych.

Wyburzenie synagog i ubikacja w kaplicy biskupiej

Podczas nazistowskiej okupacji najpierw życie religijne wyznawców judaizmu zostało zlikwidowane poprzez spalenie i wyburzenie synagog, a następnie niemal to samo uczyniono ze wspólnotą polskich katolików. Księża i zakonnicy byli wysiedlani, mordowani lub wywożeni do obozów koncentracyjnych.

Na koniec 1944 r. w sześciu katolickich kościołach posługę sprawowało 11 kapłanów. Kaplicę biskupią w budynku kurii Niemcy przekształcili w ubikację.

Po 1945 r. życie religijne wróciło na dawne tory. Z powrotem otwarto seminarium duchowne i Instytut Wyższej Kultury Religijnej. Łódzki oddział Caritasu prowadził m.in. 20 przedszkoli i dwa sierocińce. Na początku 1948 r. w diecezji łódzkiej służyło 249 księży. Do 1956 r. erygowano 13 nowych parafii – podobny rozwój nastąpił dopiero w latach 70.

Ks. biskup Michał Klepacz i ks. Hieronim Goździewski z wizytą u Prymasa Polski ks. kard. Stefana Wyszyńskiego podczas jego internowania w Komańczy w 1956 r.

Równocześnie Urząd Bezpieczeństwa inwigilował duchownych, starając się znaleźć materiały kompromitujące Kościół.

Najgłośniejszy proces księży oskarżonych o współpracę z partyzantką antykomunistyczną zakończył się skazaniem dwóch z nich na karę dożywotniego więzienia, a trzeciego na osiem lat.

Okupacja czy wyzwolenie? Oceny łódzkich historyków

prof. Krzysztof Lesiakowski, Instytut Historii Uniwersytetu Łódzkiego

Odpowiedź na to pytanie może być prosta, jeśli ograniczyć się do najbardziej oczywistych faktów historycznych, które układają się w następujący ciąg: pakt Ribbentrop-Mołotow, 17 września 1939 r., deportacje i zbrodnie symbolizowane przez Katyń, losy uczestników akcji Burza na wschodnich Kresach II RP. Do tego już po utworzeniu PKWN dochodziły nowe represje oraz wywózki na Wschód, w tym aresztowanie przywódców Polskiego Państwa Podziemnego w marcu 1945 r. Nie można też zapominać o zagarnięciu, przy akceptacji USA i Wielkiej Brytanii, wschodnich województw przedwojennej Polski.

Z podanych faktów trudno wyciągnąć wniosek o wyzwoleniu. Gdy jednak zagłębić się w wydarzenia historyczne, a przede wszystkim zastosować węższą, „punktową” perspektywę i przyjąć punkt widzenia pojedynczych osób czy mniejszych grup niż ogół mieszkańców ziem polskich, to trzeba będzie powyższą ocenę bardziej zniuansować. W łódzkim getcie do końca niemieckiej okupacji dotrwało kilkaset Żydów. Garstka ocalałych z pożogi więzienia na Radogoszczu oraz ci, którzy uciekli podczas ewakuacji więzień przy ul. Sterlinga czy ul. Gdańskiej, mieli realne podstawy, aby inaczej oceniać pojawienie się w mieście Armii Czerwonej. Również dla zwykłych mieszkańców Łodzi, wynędzniałych w czasie wojny, poddanych codziennemu terrorowi i germanizacji, nowa rzeczywistość niekoniecznie jawiła się w całkowicie ponurych barwach. Nie można przecież zapominać, że począwszy od stycznia 1945 r. na budynkach pojawią się biało-czerwone flagi, na ulicach polscy żołnierze, a choćby w budynku magistratu przy ul. Piotrkowskiej 104 – polscy urzędnicy.

Trudno jednak mówić o swobodnym odradzaniu się polskiego życia w Łodzi. Trzeba bowiem pamiętać o instalowaniu się na ul. Anstadta (w dawnym budynku gestapo) wojewódzkiego urzędu komunistycznej bezpieki, o sowieckiej komendanturze miasta w budynku przy ul. Pomorskiej czy sowieckich wojskach specjalnych w obiektach przy ul. Północnej i Spornej. Należy też pamiętać o zatrzymaniu już na początku marca 1945 r. przez sowiecki kontrwywiad wojskowy ostatniego komendanta Okręgu AK „Barka” Łódź – płk. Michała Stempkowskiego.

Wszystko to pozwala stwierdzić, że 19 stycznia 1945 r. w Łodzi zakończyła się niemiecka okupacja, ale miasto, jak i cała Polska, znalazło się pod sowieckim panowaniem.

Pomnik ofiar komunizmu naprzeciwko więzienia UB przy ul. Anstadta

dr Joanna Żelazko, p.o. naczelnika Oddziałowego Biura Badań Historycznych IPN w Łodzi

Nie była to okupacja taka sama jak w czasie wojny, chociaż pojawiły się jej elementy. Przez teren Polski przemieszczały się i stacjonowały tu wojska sowieckie, które miały ogromną swobodę działania, a żołnierze ci często zachowywali się jak na terenach podbitych. Nie można jednak mówić o prawdziwym wyzwoleniu. Można tę datę określać jako wyzwolenie spod okupacji niemieckiej, bo niewątpliwie w Łodzi i regionie styczeń 1945 r. jest datą zakończenia walk z Niemcami. Wyzwolenie ma przynosić wolność nie tylko od walki, ale także swobodę wyrażania poglądów i organizowania państwa, a to wydarzenie niczego takiego nam nie dało. Były tworzone urzędy bezpieczeństwa, a cały system polityczny był kontrolowany przez Sowietów. Mieliśmy więc do czynienia z podległością polityczną, która rzutowała także na podległość w innych dziedzinach, np. w gospodarce.

Nowe władze nie zdążyły wszystkich zmian przeprowadzić od razu i do wyborów do Sejmu w 1947 r. istniały pozory pewnej swobody. Nadal działało PSL, a wiele osób wiązało ze Stanisławem Mikołajczykiem duże nadzieje. Początkowo komuniści koncentrowali się przede wszystkim na rozprawieniu się z podziemiem zbrojnym. W Łodzi istniały mniej dogodne warunki dla rozwoju zbrojnej konspiracji niż na terenach leśnych. Powstające od 1945 r. oddziały często były kontynuacją formacji działających w czasie drugiej wojny światowej, a wtedy Łódź była wcielona do Rzeszy, co bardzo utrudniało działalność zbrojną. Nie można zapominać, że wielu ludzi zmęczonych terrorem okupacji niemieckiej chciało przede wszystkim wrócić do normalnego życia. Ogół społeczeństwa poddawany był propagandzie, a aparat represji (urzędy bezpieczeństwa, sądy, KBW) eliminował tych, którzy aktywnie okazywali swój sprzeciw. Dla wielu Polaków w 1945 r. żołnierze Ludowego Wojska Polskiego, choć na czapkach mieli orła bez korony, to jednak stanowili element zwycięstwa nad niemieckim okupantem. Trzeba jednak pamiętać, że właśnie to wojsko było wykorzystywane przez Stalina do prowadzenia gry politycznej mającej na celu narzucenie Polakom nowego systemu politycznego.

Bolesław Bierut i Kazimierz Mijal, prezydent Łodzi w latach 1945-1947

dr Mikołaj Mirowski, Muzeum Tradycji Niepodległościowych w Łodzi

Rok 1945 to niejednoznaczny czas. Nie można przekreślić pojęcia „wyzwoliciele”, ale warto przypomnieć zdanie Pawła Hertza: „Oni nas nie wyzwolili, ale uratowali nam życie”. Zgadzam się z tą opinią. Oczywiście Armia Czerwona w Polsce to głównie zniewolenie i podległość wobec ZSRR. To zbrodniczy stalinizm. Nie wolno jednak, zwłaszcza teraz, gdy rewizjonistyczne książki niektórych prawicowych publicystów cieszą się wzięciem, lekceważyć tego, że „czerwona zaraza” uchroniła nas od anihilacji. Okupacja nazistowskich Niemiec miała charakter eksterminacyjny, natura reżimu Stalina była polityczna. On nie zakładał eksterminacji Polaków, chciał ich zniewolić i podporządkować. Henryk Wujec, więzień Majdanka, powiedział kiedyś, że Sowieci przynieśli niewolę, ale uchronili nas od zagłady.

W PRL z wiadomych względów nie mówiło się o radzieckim terrorze, NKWD i takich akcjach jak obława augustowska. To sprawiło, że teraz nie pamięta się brutalnego charakteru niemieckiej okupacji. Idea zdobycia „przestrzeni życiowej” w myśl hasła „Drang nach Osten” nie pozastawiała złudzeń. Realizacją tych założeń był tzw. Generalplan Ost zapowiadający eksterminację Polaków, jako „drugich po Żydach”. Gdyby Generalne Gubernatorstwo istniało choćby połowę tego czasu co PRL, to nad Wisłą już dawno żadnego Polaka by nie było. Jeśli ktoś uważa, że nic się w Polsce po 1945 r. nie zmieniło, fałszuje historię. Co by nie mówić o niesuwerenności PRL-u, to można było go przeżyć i doczekać wolności. Józef Beck w 1939 r. powiedział, że jeśli napadną nas Niemcy, stracimy wolność, a jeśli Rosjanie, duszę. Tyle że ze zniewolenia duchowego można się wyzwolić, utrata życia jest ostateczna.

http://lodz.wyborcza.pl/

 
JB –stempel rp 2X96
Reklamy
%d blogerów lubi to: