O wspólny grób dla Donalda Tuska i Ewy Kopacz

fot: YT fot: YT

Wygląda na to, że po paru tygodniach intelektualnego chaosu władze Platformy Obywatelskiej znalazły wreszcie wspólną narrację, której celem ma być wydostanie się z pułapki, w jakiej osoby najbardziej zaangażowane w smoleńskie kłamstwo znalazły się po ujawnieniu wyników przeprowadzanych ostatnio ekshumacji.

Zgodnie z przez wiele lat skutecznie egzekwowaną metodą, wydaje się, że ktoś w tym towarzystwie podjął decyzję, że gdy chodzi o sposób prowadzenia propagandy, nie trzeba nic zmieniać i ustalenie wspólnego frontu jak najbardziej wystarczy. Jak postanowiono, tak też zrobiono i każdy z polityków Platformy otrzymał esemesa z zaleceniem: „Przekaz dnia: wspólny grób”.

Jako pierwszy na scenę wszedł Sławomir Neumann i powiedział co następuje: – Po latach widać, że byłoby najrozsądniej, gdyby wszystkie ofiary katastrofy smoleńskiej były pochowane we wspólnym grobie.

Po tej wypowiedzi nastąpił rwetes tak nieprawdopodobny, że biedny Neumann się najwidoczniej przestraszył i wydał oświadczenie, że jemu wcale nie chodziło o to, by zmarli w Smoleńsku zostali wrzuceni do wspólnego grobu, lecz o to, by każdy został w rzucony do swojego grobu, choćby i w workach na śmieci, tyle że te groby miałyby być możliwie jak najbliżej siebie, bo wtedy byśmy wszyscy razem w jednym miejscu się nad tymi workami rozczulali.

Przekaz, który nastąpił potem, był już bardziej zdecydowany i pozbawiony dodatkowych komentarzy. Najpierw głos zabrał Bronisław Komorowski, który powiedział krótko i zwięźle: – Trzeba było pochować wszystkich razem i nie analizować, czyja część ciała należała do kogo, co by owego wybitnego męża zbliżało do tego, co owa banda wytatuowanych żuli zrobiła w Moskwie, a więc pochowała wszystkich razem, nie analizując, czyja część ciała należy do kogo. No, ale jak się okazuje, to jeszcze nie wszystko.

Po Komorowskim wywiadu „Newsweekowi” udzieliła Ewa Kopacz we własnej osobie i temat skomentowała w charakterystyczny dla siebie sposób: – Może gdyby po katastrofie zapadła decyzja, że wszystkie ofiary będą pochowane w jednym grobie, nikt nie miałby pretensji, że kawałek kogoś nie jest tam gdzie trzeba. Wiemy, co mam na myśli, mówiąc o „charakterystycznym sposobie”, prawda? Ów „kawałek kogoś” musi robić wrażenie.

No i wreszcie na końcu tego szczególnego popisu wystąpił drugi po Władku Frasyniuku intelektualista III RP, Jan Rulewski i przedstawił pogłębioną analizę sytuacji, komentując również postępowanie rodzin poległych, no i unikając prostackiej dosłowności: – Niektórzy bliscy ofiar wywołują zgorszenie, twierdząc, że ich bliska osoba nie może spoczywać w towarzystwie krwi lub wycinków ciała innej osoby.

Kiedy niniejszy tekst ukaże się w kioskach, jestem pewien, że wielu innych polityków Platformy Obywatelskiej zabierze głos w sprawie zmarnowanej okazji wrzucenia wszystkich 96 smoleńskich ciał do jednej dziury i zalania betonem. Ja już dziś jednak chciałbym poświęcić im wszystkim jedną myśl, a jednocześnie życzenie: kiedy i na nich przyjdzie koniec, postarajmy się, by za bardzo nie marzli.


Wgazeta.pl

JB  LOGO-11a

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s