RO­DZA­JE KŁAMSTW

0003so912u3wbub2-c122-f4

Jak kłam­stwo wi­dzie­li wiel­cy fi­lo­zo­fo­wie, twór­cy, ar­ty­ści? Ary­sto­te­les po­wia­dał, że praw­da to zgod­ność my­śli z rze­czą. Czy­li kłam­stwo to nie­zgod­ność my­śli z rze­czą. Co in­ne­go my­ślisz, a co in­ne­go mó­wisz. Kłam­stwo jest więc prze­ci­wień­stwem praw­dy. Św. Au­gu­styn twier­dził: „Kłam­stwem jest fał­szy­wa na­zwa”. Na­zwiesz ko­ta psem i już kła­miesz. Po­wiedz­my: Obro­nę krzy­ża pod pa­ła­cem pre­zy­dent Wa­łę­sa na­zy­wa „ohyd­ną, nik­czem­ną grą”.

A każ­dy roz­sąd­ny czło­wiek wie, że lu­dzie tam bro­nią swo­jej wia­ry. Więc nie gra­ją. Czy­li Wa­łę­sa kła­mie.
Zaś Ewa Ko­pacz, mi­ni­ster zdro­wia mó­wi­ła: „miej­sce smo­leń­skiej ka­ta­stro­fy prze­ba­da­li­śmy”; by­li tam ar­che­olo­dzy.
A nie by­li. Ale szczy­ty ab­sur­du po­bił pro­fe­sor Nor­man Da­vies, bry­tyj­ski hi­sto­ryk, pi­szą­cy też o Pol­sce („Bo­że igrzy­sko”), ma­ją­cy w tym wzglę­dzie du­że za­słu­gi, uległ ja­kie­muś za­cza­dze­niu i w „New­swe­eku” stwier­dził :„PiS to sek­ta”. A prze­cież PiS nie jest żad­ną sek­tą. Czy­li pro­fe­sor skła­mał. Ze zna­nych so­bie po­wo­dów skła­mał. Miał w tym ja­kiś in­te­res. Bo kłam­stwo bie­rze się z trzech źró­deł: ze stra­chu, in­te­re­su lub z głu­po­ty. Da­vies nie miał po­wo­du, by się bać,
a nie jest głu­pi. Więc mu­siał mieć in­te­res. A dzien­ni­karz, któ­ry pro­wa­dził z nim wy­wiad, nie po­ku­sił się, by kłam­stwo ob­na­żyć. Pew­nie też miał w tym in­te­res. Ma­ło te­go, za pro­fe­so­rem ca­ła sfo­ra cy­nicz­nych gra­czy ze świecz­ni­ka, jak za pa­nią mat­ką, po­czę­ła tę bred­nię po­wta­rzać.

Ra­fał Gru­piń­ski(PO): „PiS dzia­ła tro­chę jak sek­ta”, Agniesz­ka Hol­land: „PiS to sek­ta”, Ire­ne­usz Krze­miń­ski:
„Ta par­tia to ro­dzaj sek­ty”, po­seł No­wak(PO): „Ka­czyń­ski… bu­du­je… sek­tę po­li­tycz­ną”. Nie wie­dzie­li, że Da­vies kła­mie? Do­sko­na­le wie­dzie­li. Tyl­ko im by­ło na rę­kę, by po­wta­rzać za mię­dzy­na­ro­do­wym au­to­ry­te­tem. Chro­ni­li się w je­go cie­niu. Tak wy­glą­da zwy­kłe kłam­stwo. Ty­le tyl­ko, że dzi­siaj to tro­chę za ma­ło, by ob­jąć nim ca­łe po­ję­cie kłam­stwa. Bo­wiem kłam­stwem jest nie tyl­ko fał­szy­wa na­zwa. Mon­te­skiusz wy­ja­śniał: „Praw­da ma tyl­ko jed­ną twarz, a kłam­stwo ma ich wie­le”. Wła­śnie, kłam­stwo ma wie­le twa­rzy. I osa­cza nas co­raz bar­dziej. Nie od ra­zu dła­wi nam gar­dła. Dla­te­go jest ta­kie groź­ne. Nie po­tra­fi­my go z miej­sca roz­po­znać. Czę­sto kłam­stwo się do nas uśmie­cha, ku­si nie­zwy­kłą uro­dą. A my da­je­my się na­brać.

Pro­fe­sor Bo­gu­sław Paź, zaj­mu­ją­cy się fi­lo­zo­fią praw­dy, po­wia­da, że ła­god­niej­szą for­mą kłam­stwa jest nie­praw­da.
Ni­by to sa­mo, a jed­nak co in­ne­go. Kła­miesz, to wia­do­mo, nie na­zy­wasz rze­czy po imie­niu. A kie­dy mó­wisz nie­praw­dę? Wte­dy, kie­dy zmy­ślasz, krę­cisz, wy­mi­gu­jesz się, ple­ciesz bzdu­ry, upra­wiasz bla­gę. Czę­sto słysz­my dzien­ni­ka­rza te­le­wi­zyj­ne­go, któ­ry za­da­je po­li­ty­ko­wi py­ta­nie: – Czy pan jest za prze­ry­wa­niem cią­ży, czy nie? I tu się za­czy­na ta­niec. Po­li­tyk nie od­po­wia­da tak lub nie, bo nie wie, jak za­re­agu­ją na to wy­bor­cy. Ze stra­chu klu­czy. I ma w tym in­te­res.

Za­czy­na więc opo­wia­dać, jak to w hi­sto­rii wy­glą­da­ło. Ale sam nie zaj­mie sta­no­wi­ska. A głu­pi dzien­ni­karz nie do­ci­ska. Nie żą­da kon­kre­tów. W ten spo­sób uczest­ni­czy w pro­ce­sie nie­do­rzecz­no­ści. Po­seł od­po­wia­da nie­do­rzecz­nie na py­ta­nia. A dzien­ni­karz to ak­cep­tu­je. Nie­do­rzecz­ność więc to na­stęp­na po­stać kłam­stwa. Ale jest jesz­cze fałsz. Ni­by nie kłam­stwo, a jed­nak kłam­stwo. Szcze­gól­nie do­tkli­wie od­czu­wa­my to w li­te­ra­tu­rze i sztu­ce, np. fał­szy­we brzmie­nie w mu­zy­ce, fał­szy­wy ton w gło­sie pio­sen­kar­ki. To już sub­tel­ne gry, ale war­to o nich wie­dzieć. Jed­ną z naj­bar­dziej per­fid­nych form kłam­stwa jest peł­ne prze­mil­cze­nie. Tak by­ło z Ka­ty­niem. So­wie­ci prze­mil­cza­li nie­wy­god­ną praw­dę. Dziś nie­ustan­nie wła­dza prze­mil­cza nie­wy­god­ne dla sie­bie de­cy­zje, fak­ty, in­for­ma­cje. Prze­mil­cza, a więc okła­mu­je na­ród.

Ale jest też jesz­cze czę­ścio­we prze­mil­cze­nie. Na­stę­pu­je wte­dy, kie­dy po­da­je­my jed­ne fak­ty, a po­mi­ja­my in­ne.
Kłam­stwo ob­ja­wia się też wte­dy, gdy np. TV pre­zen­tu­je coś waż­ne­go w cza­sie ma­ło do­stęp­nym dla wi­dzów, czy­li
no­cą. Ni­by po­ka­zu­je praw­dę, ale ro­bi wszyst­ko, byś do niej nie do­tarł. Krót­ko mó­wiąc, pół praw­dy, to ca­łe kłam­stwo. Pa­mię­taj­my o tym w No­wym Ro­ku i za­wsze.

Sta­ni­sław Sro­kow­ski • srokowski.​art.​pl

JB  LOGO-11a

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s