PiS kontra sądy! Ostra zagrywka sędziów pokazuje, że w wojnie PiS kontra sądy jeńców nie będzie

WYRÓŻNIONY!

fot: FB / Andrzej Duda fot: FB / Andrzej Duda

W marcu 2015 r. Mariusz Kamiński, były szef Centralnego Biura Antykorupcyjnego został skazany przez sędziego Wojciecha Łączewskiego na 3 lata bezwzględnego więzienia za przekroczenie uprawnień przy tzw. aferze gruntowej.

Identyczny wyrok dostał jego zastępca z CBA Maciej Wąsik, dwóch innych dyrektorów CBA dostało 2,5 roku więzienia. Drakoński wyrok nosił znamiona zemsty politycznej. Ta teoria, lansowana przez polityków PiS-u, znalazła potwierdzenie, gdy blisko rok później sędzia Łączewski został przyłapany w internecie na uzgadnianiu z osobą, którą uważał za Tomasza Lisa, jak najlepiej zwalczać rząd PiS-u. W listopadzie 2015 r., tuż po wygranych przez PiS wyborach parlamentarnych, Andrzej Duda ułaskawił wszystkich skazanych, nie czekając na prawomocny wyrok (sprawę rozpatrywał Sąd Apelacyjny). Rozgorzały prawnicze dyskusje, czy miał do tego prawo. Sąd Okręgowy postanowił w związku z aktem łaski uchylić skazanie, a sprawę umorzyć. Od tego wyroku kasację złożyli oskarżyciele posiłkowi. Na początku br. 3-osobowy skład sędziów SN przekazał pytania prawne do składu 7-osobowego. Odpowiedź wygłoszono 31 maja: prezydent nie miał prawa – zdaniem SN – ułaskawić ludzi nieprawomocnie skazanych, a akt ułaskawienia nie ma wpływu na bieg sprawy.

Sąd osądzi szefa CBA

Po tej decyzji 3-osobowy skład SN musi pozytywnie rozpatrzyć kasację oskarżycieli posiłkowych. Oznacza to, że uchyli postanowienia o uchyleniu wyroków skazujących Mariusza Kamińskiego i jego wspólników i o umorzeniu sprawy. Sąd Okręgowy będzie musiał rozpatrzyć apelacje skazanych w pierwszej instancji, a także oskarżycieli posiłkowych (uważali, że wyroki były za niskie). Ci ostatni to „ofiary” działań CBA przy aferze gruntowej. W wypadku gdyby rzeczywiście zapadła decyzja, że cała operacja CBA była nielegalna, to przysługiwałyby im odszkodowania.

W sprawie oprócz wątku prawniczego jest silny motyw osobistego rewanżu środowisk sędziowskich. CBA kierowane przez Kamińskiego odważyło się bowiem prowadzić sprawę dotyczącą korupcji w Sądzie Najwyższym. Od 2009 r. ta sprawa jest systematycznie umarzana. W międzyczasie do mediów przeciekły kompromitujące sędziów stenogramy rozmów i wiadomości SMS. Ani pierwsza prezes SN Małgorzata Gersdorf, ani środowisko sędziowskie nie wyciągnęło żadnych konsekwencji wobec skompromitowanych sędziów. Linia obrony była podobna jak we wszystkich głośnych sprawach korupcyjnych prowadzonych przez CBA. Otóż gdy dochodziło do korupcji, to obrońcy oskarżonych twierdzili, że albo operacja była bezprawna, albo doszło do czynu zabronionego w wyniku podżegania do niego przez agentów CBA. Częściej podnoszono obie te kwestie. Z takich właśnie powodów uniewinniono nagraną podczas brania pieniędzy od agentów CBA byłą posłankę PO Beatę Sawicką. Wówczas, gdy zapadał wyrok, to dobrze zorientowani śledczy sugerowali, że tworzona jest podkładka pod skręcanie wszystkich kolejnych korupcyjnych spraw, w których występowały głośne nazwiska.

PiS kontra sądy

Wyrok SN jest kontrowersyjny, ponieważ uprawnienia prezydenta w Konstytucji nie są limitowane prawomocnością lub nieprawomocnością wyroku. Art. 139 mówi bowiem, że prezydent ma prawo łaski wobec każdego, tylko nie wobec skazanych przez Trybunał Stanu. SN przyjął skądinąd logiczną interpretację, że nie można ułaskawiać niewinnych w świetle prawa. Bo skoro można byłoby zrobić tak wobec skazanych nieprawomocnie, to nie byłoby przeszkód, aby ułaskawić tych, którzy nawet nie są jeszcze oskarżeni. Wciąż jednak mamy do czynienia z interpretacją prawa, gdyż jest ono ewidentnie nieprecyzyjne.

Problem prawny rzeczywiście istniał, bowiem na skutek ułaskawienia przed prawomocnym wyrokiem nie wiadomo było, czy są poszkodowani przez urzędników państwowych (wówczas należałoby im się odszkodowanie), czy też ich nie ma. SN uznał jednak, że ma prawo określić uprawnienia prezydenta. Trudno nie oprzeć się wrażeniu, że jest to element walki sądów z PiS-em, który od kilkunastu miesięcy atakuje środowisko sędziów i zapowiada daleko idące zmiany. Ów kontratak sędziów będzie miał dla PiS-u przede wszystkim konsekwencje wizerunkowe. Sprawa pozostawania pod nieprawomocnym wyrokiem kluczowego polityka tej partii będzie wykorzystywana przez opozycję pewnie non stop. Najgorszy scenariusz dla PiS-u będzie taki, że sąd odwoławczy utrzyma (nawet w jakiejś części) wyrok, co w wypadku Kamińskiego i Wąsika będzie skutkować utratą mandatów poselskich. Natychmiastowe nawet ułaskawienie ich przez Dudę nie zmieni bowiem faktu, że byli prawomocnie skazani, a jako tacy nie mogą być posłami.

Cała ta sprawa pokazuje, że w PiS-ie decyzję o ułaskawieniu podjęto bardzo szybko i nie przemyślano jej dokładnie. Można było przypuszczać, że kontratak salonu i środowisk prawniczych będzie mocny. A przecież mający absolutnie 100-procentową maszynkę do głosowania w sejmie PiS mógł doprecyzować Kodeks postępowania karnego, wpisując tam prawo do ułaskawienia przed zapadnięciem prawomocnego wyroku. Wówczas nie byłoby punktu zaczepienia. Ostra zagrywka sędziów SN pokazuje, że w wojnie PiS kontra sądy jeńców nie będzie.

Tym bardziej że tuż przed ogłoszeniem wyroku SN do krakowskiego Sądu Apelacyjnego wkroczyli funkcjonariusze CBA i zatrzymali 5 osób pod zarzutami przywłaszczenia 35 mln zł. Szykuje się więc nie tylko gorące lato, ale równie ciepła jesień.

Wgazeta.pl

JB  LOGO-11a

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s