Dzień: 3 czerwca 2017

95 urodziny Wiesława Michnikowskiego. Życzenia od prezydenta

Jest pan aktorem wszechstronnym, o niepowtarzalnym stylu i znakomitym wyczuciu słowa. Dla milionów Polaków pozostaje Pan arcymistrzem sceny kabaretowej – napisał prezydent Andrzej Duda w liście do Wiesława Michnikowskiego, który w sobotę obchodzi 95 urodziny.
Na zdjęciu archiwalnym z 12.11.1990 r. Wiesław Michnikowski w trakcie próby spektaklu Pani Minister Tańczy. Aktor teatralny i filmowy, artysta kabaretowy Wiesław Michnikowski kończy 3 czerwca 2017 r. 95. lat
Na zdjęciu archiwalnym z 12.11.1990 r. Wiesław Michnikowski w trakcie próby spektaklu „Pani Minister Tańczy”. Aktor teatralny i filmowy, artysta kabaretowy Wiesław Michnikowski kończy 3 czerwca 2017 r. 95. latFoto: PAP/Andrzej Rybczyński

List opublikowano na oficjalnej stronie prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej.

roze animation bialoczerwone32

„Z okazji jubileuszu Pańskich urodzin proszę przyjąć serdeczne gratulacje i najlepsze życzenia. Pragnę przekazać Panu słowa szacunku i uznania, dziękując za Pana wielki wkład w rozwój polskiej kultury” – napisał prezydent.

Prezydent Andrzej Duda Charakterystyczne prowadzenie roli, perfekcja wykonania, oryginalność sprawiły, że Pana pojawienie się na scenie, ekranie czy udział w słuchowisku zawsze miało odrębny walor

Andrzej Duda podkreślił w liście, że Wiesław Michnikowski „jest aktorem wszechstronnym, o niepowtarzalnym stylu i znakomitym wyczuciu słowa”. „Charakterystyczne prowadzenie roli, perfekcja wykonania, oryginalność sprawiły, że Pana pojawienie się na scenie, ekranie czy udział w słuchowisku zawsze miało odrębny walor” – zaznaczył prezydent.

Dodał, że dla „milionów Polaków pozostanie arcymistrzem sceny kabaretowej”. „Bohaterowie Pana piosenek dzielili się własnymi troskami, opowiadali o swoich małych dramatach, które wzruszały, bo były prawdziwe. Z pozoru błahe, dobrze znane dylematy, dzięki Pana interpretacjom, urastały do kwestii najistotniejszych. Bez względu na to, czy kanwę stanowiło wspomnienie odchodzącego lata czy przemijające uczucie, w Pana kreacjach każda postać i każdy problem zasługiwały na docenienie i uwagę” – napisał Andrzej Duda.

Prezydent zaznaczył, że Wiesław Michnikowski w granych przez siebie rolach, potrafił „wyważyć powagę i humor”. „Jestem przekonany, że właśnie ta wyjątkowa umiejętność świadczy o wielkości pańskiego aktorstwa” – podkreślił.

„Serdecznie gratuluję Panu pięknego jubileuszu, życząc dobrego zdrowia, wielu sił oraz wszelkiej pomyślności” – zakończył list prezydent.

Michnikowski urodził się 3 czerwca 1922 roku w Warszawie. W 1946 roku zdał aktorski egzamin eksternistyczny i ukończył Szkołę Dramatyczną Karola Borowskiego w Lublinie.

Na przełomie lat 50. i 60. był jedną z czołowych gwiazd telewizyjnego Kabaretu Starszych Panów, co tłumaczyło kilkuletnią nieobecność na wielkim ekranie.

Prezydent Andrzej Duda Serdecznie gratuluję Panu pięknego jubileuszu, życząc dobrego zdrowia, wielu sił oraz wszelkiej pomyślności

Do filmu powrócił rolą w komedii dla dzieci „I ty zostaniesz Indianinem” (1962). W kolejnych latach pojawił się w komedii muzycznej Stanisława Barei „Żona dla Australijczyka” (1963) i w filmie Kazimierza Kutza „Upał” (1964), będącym ekranową kontynuacją Kabaretu Starszych Panów. W 1966 roku ponownie spotkał się Bareją na planie komedii „Małżeństwo z rozsądku.

W latach 60. Michnikowski sporo grał w serialach telewizyjnych – wystąpił m.in. w „Wojnie domowej” Jerzego Gruzy (1965), „Klubie profesora Tutki” Andrzeja Kondratiuka (1968), „Czterech pancernych i psie” (1969-70). W 1970 roku ponownie spotkał się z Gruzą na planie komedii „Dzięcioł” z Wiesławem Gołasem.

Jedną z najsłynniejszych produkcji filmowych z udziałem aktora była komedia muzyczna „Hallo Szpicbródka, czyli ostatni występ króla kasiarzy” (1978) Janusza Rzeszewskiego i Mieczysława Jahody.

Rok 1983 to jedna z najsłynniejszych filmowych kreacji Michnikowskiego – kobieca rola Jej Ekscelencji w głośnej komedii Juliusza Machulskiego „Seksmisja”.

Popularność przyniosły mu także role w Teatrze Polskiego Radia i Telewizji, za co otrzymał Wielką Nagrodę Festiwalu „Dwa Teatry”; został też odznaczony m.in. złotym medalem Gloria Artis i Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski(1979).

pp/PAP/IAR

LOGO-11a

Niemcy chorobliwie chcą karać Polskę! Stopuje ich nawet… Juncker

Niemcy dosłownie z uporem maniaka chcą przepchnąć kary dla Polski za – jak mówią – “nieprzestrzeganie praworządności i solidarności w UE”. Czyli, mówiąc prościej, kolejno; za brak uległości wobec Berlina i Brukseli oraz niechęć do przyjmowania imigrantów, wśród których – dosłownie i w przenośni – … Czytaj dalej Niemcy chorobliwie chcą karać Polskę! Stopuje ich nawet… Juncker

Premier: zawsze najważniejszy jest uśmiech dziecka

Takie dni są po to, byśmy byli razem, byśmy pamiętali, że zawsze najważniejszy jest uśmiech dziecka – mówiła w sobotę premier Beata Szydło podczas pikniku z okazji dnia dziecka zorganizowanego w ogrodach Kancelarii Prezesa Rady Ministrów

Premier powitała uczestników pikniku w imieniu ministrów.

„Niech to będzie dzień szczęścia dla tych małych gości, którzy są tutaj razem z nami, dla wszystkich rodzin” – mówiła szefowa rządu.

„Dajcie radość swoim dzieciom, dajcie radość waszym rodzinom, takie dni są potrzebne po to, byśmy byli razem, po to byśmy pamiętali o tym, że zawsze najważniejszy jest uśmiech dziecka” – dodała.

Premier rozmawiała też z dziennikarzami.

„Wszyscy widzimy, że jest fantastycznie, dzieci zadowolone, szczęśliwe. Muszę powiedzieć, że wszystkie ministerstwa, wszystkie instytucje naprawdę się postarały i przygotowały bardzo dużo atrakcji” – powiedziała.

„Dzieci są tak pod wrażeniem tego wszystkiego, co tutaj widzą i są tak zachwycone, najbardziej interesuje ich robienie zdjęć” – dodała.

Piknik zorganizowany po raz 5. w ogrodach KPRM, w tym roku odbywa się pod hasłem „Polak mały”.

Dla uczestników przewidziano m.in. konkursy z nagrodami, pokazy psów Służby Celnej, doświadczenia naukowe, symulator jazdy 3D czy zawody sportowe.

Swoje stanowiska przygotowały poszczególne ministerstwa, a także m.in Żandarmeria Wojskowa, Polski Związek Łowiecki czy Fundacja PGNiG.

Jak co roku w pikniku, poza premier Beatą Szydło, uczestniczyli ministrowie jej rządu oraz rodziny z dziećmi.

W trakcie pikniku szefowa rządu odwiedzała poszczególne stanowiska, rozmawiała z jego uczestnikami oraz robiła sobie z nimi zdjęcia.

(PAP)

LOGO-11a

 

Niedziela będzie burzowa. Z zachodu nadciąga groźny front atmosferyczny

W niedzielę przez cały kraj ma przejść front atmosferyczny, który przyniesie opady deszczu i burze (fot. PAP/EPA/FELIPE TRUEBA) Przed niedzielnymi burzami ostrzegają synoptycy. Rano słonecznie tylko na wschodzie i w centrum kraju, ale w miarę upływu dnia już niemal w całym kraju mogą pojawić się … Czytaj dalej Niedziela będzie burzowa. Z zachodu nadciąga groźny front atmosferyczny

Garstka kodziarzy kontra Beata Szydło. Premier szybko sobie z nimi poradziła

 
​Garstka kodziarzy kontra Beata Szydło. Premier szybko sobie z nimi poradziła - niezalezna.pl

foto: KPRM

Premier wzięła udział w obchodach 130-lecia Ochotniczej Straży Pożarnej w jej rodzinnych Brzeszczach. Pojawiła się tam również grupka osób związanych z tzw. Komitetem Obrony Demokracji, która próbowała zakłócić wystąpienie szefowej rządu. Premier bez problemów poradziła sobie z garstką wrzeszczących kodziarzy. 

Nigdy dość podziękowań za służbę, ochronę i bezpieczeństwo. Każdy z nas może się czuć bezpiecznie właśnie dlatego, że strażacy są zawsze na swoim posterunku. To dzięki wam polskie rodziny czują się bezpieczne. Wiemy, że można na was liczyć. Wasze hasło: „Bogu na chwałę, ludziom na pożytek” w najlepszy i najkrótszy sposób streszcza misję, którą prowadzicie dla nas wszystkich, o każdej porze dnia i nocy – mówiła w czasie uroczystości Beata Szydło.

Premier dziękowała strażakom za wszystko, co robią.

Chcę podziękować (…) za waszą odwagę. Za to, że jesteście zawsze wtedy, gdy was inni potrzebują. Nie tylko, gdy są akcje prowadzone ze względu na zagrożenie życia i zdrowia, ale również wtedy, gdy w lokalnych społecznościach dzieje się coś ważnego 

– podkreśliła.

Szefowa rządu zwracając się do strażaków mówiła, że Polacy doceniają ich trud i poświęcenie uznając profesję za „zawód najwyższego zaufania”.

Beata Szydło gratulowała również strażakom z Brzeszcz, którzy z okazji jubileuszu, zostali wyróżnieni odznaczeniami.

Chcę pogratulować wyróżnionym i podziękować druhom strażakom z gminy Brzeszcze. Pamiętam, gdy wspólnie pracowaliśmy tu, w samorządzie. Zawsze można było na was liczyć. Zawsze byliście wierni i staliście na straży. Za to, co zrobiliście do tej pory dla naszej miejscowości, przez te 130 lat, a będziecie jeszcze zapewne przez wiele lat budowali przyszłość, (…) należą się wam serdeczne podziękowania 

– mówiła.

Wystąpienie premier usilnie próbowała zakłóciła niewielka grupa „obrońców demokracji”. Wykrzykiwali m.in.: „Wolność, równość, demokracja”. Przynieśli też ze sobą transparent z napisem „Polska to nie twoja broszka”.

Premier nawiązując do ich zachowania zaznaczyła, że zawsze ci, którym brakuje odwagi, krzyczą najgłośniej.

Ci, którzy mają odwagę i są ludźmi uczciwymi, nie potrzebują krzyku i wrzasku. Zawsze wiedzą, co do nich należy 

– powiedziała do kodziarzy.

Krzysztof Wyszkowski: Smoleńsk. Barbarzyństwo i zmowa

Jak stwierdził w komentarzu dla naszego portalu jeden z najbardziej zasłużonych działaczy „Solidarności” Krzysztof Wyszkowski, komentując kwestię tragicznych faktów, jakie ujrzały światło dzienne po ekshumacjach ciał katastrofy smoleńskiej, to, co się wydarzyło, można określić mianem barbarzyństwa.

Fronda.pl: Dziś dowiedzieliśmy się, że w trumnie ś.p. prezydenta Lecha Kaczyńskiego odnaleziono szczątki ciał dwóch innych osób. Wcześniej usłyszeliśmy o kilku podobnych przypadkach dotyczących grobów innych ofiar katastrofy. Jak można to skomentować?

To, co się stało z ciałami ofiar katastrofy można określić tylko jednym słowem – barbarzyństwo. To barbarzyństwo, które w dużej mierze było dziełem Rosjan, jest jednocześnie dowodem na to, że w tamtym czasie musiała istnieć zmowa pomiędzy Tuskiem i Putinem, między stroną polską i rosyjską dotycząca sposobu traktowania szczątków prezydenta Polski, naczelnych dowódców wojska i całej elity politycznej. Rosjanie musieli wiedzieć, znać intencje Donalda Tuska i władz polskich w tamtym okresie.

Co o tym świadczy? 

Rosjanie zdawali sobie sprawę, że władzę po Lechu Kaczyńskim przejmie Bronisław Komorowski, z którym mogli wiązać wszelkie nadzieję na zmianę stosunków. Przecież był on związany z Wojskowymi Służbami Informacyjnymi. Rosjanie potraktowali Polaków w Smoleńsku jako wrogów. Patrząc na te wydarzenia, przypomina się Katyń. Rosjanie pokazali całkowitą nienawiść do polskiej elity, do ciał ofiar katastrofy. Ich zachowanie było pełne pogardy i cynizmu.

A więc w obliczu ostatnich faktów należy pociągnąć do odpowiedzialności osoby, które wtedy zajmowały się katastrofą smoleńską ze strony polskiej?

To jest absolutnie oczywiste. To, co się działo w Smoleńsku, działo się dlatego, że Rosjanie wiedzieli, że mają poparcie ze strony polskiej. Od pierwszej chwili, od momentu, kiedy Donald Tusk zatrzymał grupę Jarosława Kaczyńskiego jadącą [na miejsce katastrofy przyp. red.], po to, aby być tam wcześniej. Wszyscy pamiętamy, jak Tusk ściskał się wtedy z Putinem. To były znaki świadczące o tym, że Polacy ani nie będą uczciwie prowadzić śledztwa, ani nie zależy im na tym, aby godnie potraktować osoby, które zginęły w katastrofie.

Czy rzeczywiście musiało tak być?

Myślę, że właśnie dlatego Rosjanie zachowali się tak, jak się zachowali. Gdyby Donald Tusk wtedy w Smoleńsku zachował się inaczej i nie oddał tego śledztwa natychmiast Rosjanom, gdyby nie potwierdził swojego wrogiego stosunku do Lecha Kaczyńskiego, Rosjanie nie odważyliby się na aż tak ogromną agresję. Zgadzam się w tym względzie z ministrem Macierewiczem, który stwierdził, że w gruncie rzeczy był to akt wojenny. Tylko tak można określić to zachowanie, jeżeli zmarłych i ich ciała traktuje się w sposób tak nienawistny i pogardliwy. Nawet jeńców wojennych traktuje się lepiej, chyba, że traktuje się ich po sowiecku, czyli z tą nienawiścią, z jaką Rosjanie odnosili się zawsze do polskich patriotów.

Ewa Kopacz, Donald Tusk i inne osoby powinny więc stanąć przed wymiarem sprawiedliwości?

To jest najzupełniej oczywiste. Ludzie, którzy oddali polskie interesy w obce ręce i zachowali się niegodnie w stosunku do polskiej racji stanu, muszą za to odpowiedzieć. Ci ludzie popełnili kryminalne przestępstwa, po prostu zdradzili Polskę na rzecz wrogiego mocarstwa, które konsekwentnie nazywali zaprzyjaźnionym, twierdząc, że stosunki polsko-rosyjskie są doskonałe. Ceną za tę rzekomą poprawę stosunków z Rosją, ów sukces głoszony przez Tuska i Sikorskiego, było sprzedanie polskich interesów. Za to te osoby powinny zostać postawione moim zdaniem nie tyle przed Trybunałem Stanu, ale przed sądem kryminalnym za zdradę państwową.

Dziękujemy za rozmowę.

fronda.pl
fot. Wojciech Stróżyk / Reporter

Polska nie chce imigrantów, imigranci nie chcą do Polski! Zmuszanie ich, to łamanie praw człowieka!

TYLKO U NAS!

fot: YouTube fot: YouTub

Premier Beata Szydło chce zaproponować Brukseli, aby wśród uchodźców przeprowadzić głosowanie, w którym opowiedzieliby się, do którego państwa chcą trafić. Według polskich urzędników obecna sytuacja, kiedy zamierza się „relokować” ludzi bez ich zgody, grozi łamaniem podstawowych praw człowieka. Taka informacja podana na internetowej stronie „Warszawskiej Gazety” zaledwie o kilkanaście godzin wyprzedziła bardzo ważne słowa prezydenta Andrzeja Dudy.

– Polska jest otwarta na tych, którzy chcą do Polski przyjechać, ale nie wyobrażam sobie sytuacji, że ktoś jest przywożony do Polski siłą i w Polsce przetrzymywany, bo do tego się to sprowadza – powiedział o przyjmowaniu uchodźców prezydent. W polityce często niezwykle istotna jest nie tylko kwestia „I kto to mówi?”, ale również: „I gdzie to mówi”. Te słowa prezydenta RP padły na wspólnej konferencji prasowej z udziałem prezydenta Niemiec Franka-Waltera Steinmeiera. Nie była to więc wypowiedź obliczona na dopieszczenie krajowego elektoratu, ale bodaj dotąd najostrzejsza i najbardziej stanowcza deklaracja na forum międzynarodowym. Tym samym europejscy – w tym niemieccy – oficjele muszą wreszcie zacząć się uczyć, że polscy politycy nie będą im wyłącznie słodzić i czapkować, jak to drzewiej, czyli za Komorowskiego i Tuska, bywało.

Mocne słowa Andrzeja Dudy były o tyle uzasadnione i potrzebne, że gra toczy się o dużą stawkę. Ale zacznijmy chronologicznie. 16 maja pisarz i felietonista „Warszawskiej Gazety” Jacek Piekara napisał na Twitterze: „Rząd PL powinien ogłosić, że zgadza się na przyjęcie uchodźców. Pod trzema poniższymi warunkami wynikającymi z prawa międzynarodowego:

1. Uchodźcy muszą z własnej woli wyrazić chęć wyboru właśnie Polski jako kraju zamieszkania.

2. Przeszłość i tożsamość uchodźców muszą być bezwątpliwie zbadane, a wszelkie związki z organizacjami terrorystycznymi muszą być wykluczone.

3. Polska może przyjąć tylko te osoby, które na teren UE dostały się BEZPOŚREDNIO z kraju ogarniętego wojną/prześladowaniami, gdyż tylko to daje wg prawa międzynarodowego możliwość ubiegania się o status uchodźcy”.

Jest jednak koncepcja idąca dalej. Według niej rząd Polski powinien zażądać, aby Unia Europejska wśród uchodźców przeprowadziła referendum/ankietę, zadając im pytanie, w jakim kraju chcą zamieszkać. „Uzasadnienie jest proste i na dodatek zgodne z wartościami europejskimi, na które tak często powołują się urzędnicy z Brukseli” – podkreślił warszawski dziennikarz. Według jego informacji taki pomysł pojawił się wśród osób z kręgu doradców związanych z gabinetem Beaty Szydło. Uzasadnienie? „W imię demokracji i wartości liberalnych, na które tak często powołują się liderzy Unii, uchodźców powinno traktować się z szacunkiem, szanując ich prawa człowieka, w tym także prawo do wyboru miejsca zamieszkania. Czy zgodna z wartościami europejskimi jest »relokacja« uchodźców tam, gdzie chcą urzędnicy, bez pytania ich o zdanie?”

Gdyby taki pomysł został oficjalnie zgłoszony – zapewne nie zyskałby aprobaty Unii Europejskiej, dałby jednak rządowi Beaty Szydło ważki argument. Z pozycji „nie przyjmiemy uchodźców” przeszlibyśmy na: „Polska może przyjąć uchodźców, ale tylko tych, którzy świadomie wybiorą nasz kraj jako miejsce zamieszkania i którzy według prawa międzynarodowego spełniają kryteria uznania za uchodźców”. Przy okazji można by wykazać, że termin „uchodźca” unijni urzędnicy naginają według swego widzimisię, kwalifikując do tej grupy także imigrantów ekonomicznych, którzy rzekomych „uchodźców” stanowią większość. A tak swoją drogą – dotychczasowe doświadczenia z imigrantami, którzy trafili do Polski, wskazują jednoznacznie na ich życiowe plany: mimo zapewnienia w naszym kraju mieszkania, wyżywienia i zasiłku  osoby te bardzo szybko z własnej woli i na własny koszt „relokowały” się do Niemiec. Tym bardziej więc zrozumiałe i oczywiste jawią się słowa prezydenta Andrzeja Dudy: „Nie wyobrażam sobie sytuacji, że ktoś jest przywożony do Polski siłą i w Polsce przetrzymywany, bo do tego się to sprowadza”.

Kto tymczasem lobbuje za sprowadzeniem do naszego kraju imigrantów? Ten, kto ma zobowiązania wobec protektorów i promotorów, czyli przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk. Bo do tego właśnie sprowadza się jego niedawna wypowiedź: – Jeśli polski rząd będzie zdecydowany, właściwie jako jeden z dwóch, trzech w Europie, nie uczestniczyć w tym solidarnym podziale obowiązków w sprawie uchodźców – to ma do tego, może nie prawo, bo mówimy tu o prawie europejskim, ale pewne argumenty, i jestem w stanie je zrozumieć – będzie się to wiązało nieuchronnie z pewnymi konsekwencjami. Takie są zasady w Europie. – O jakie konsekwencje chodzi? Jak wiadomo, Unia Europejska grozi absurdalnie wysokim karami finansowymi za odmowę przyjęcia uchodźców (kwota 250 tys. euro za jednego nieprzyjętego imigranta wydaje się wymyślona w pijackim widzie – czyżby maczał w tym palce Jean-Claude Juncker?).

Warto przy okazji postawić pytanie: Czy o tym, co uznamy za „solidarny podział obowiązków”, mają decydować kraje, które swoją polityką imigracyjną nie zrobiły nic, aby napływ nielegalnych imigrantów do Europy zatrzymać, i teraz skutkami własnych działań (oraz zaniechań) chcą „solidarnie” obciążyć innych? Oraz czy stwierdzenie „takie są zasady w Europie” odnosi się także do „relokowania” uchodźców w wyznaczonych miejscach (obozach) nawet wbrew ich woli?

Szykuje się batalia – nie tylko polityczna, ale i prawna. Propozycje głosowania/określenia przez „uchodźców” (imigrantów), do którego kraju chcą trafić, oraz nieuznawania za uchodźców imigrantów ekonomicznych może być na tym polu pierwszą potyczką.

polskaniepodlegla.pl

LOGO-11a